W literaturze młodzieżowej najbardziej nie lubię tego, że jest nieżyciowa. A jeszcze gorsze jest to, że dodatkowo nie utrwala pozytywnych wzorców. Byłabym w stanie zaakceptować jej bajkowość i odrealnienie, gdyby chociaż autorzy przemycali pewne wartości, którymi młodzi ludzie powinni się kierować. Ale tak nie jest. Najczęściej jeszcze twórcy, chcąc przypodobać się młodzieży, robią rzecz zupełnie odwrotną – opisują skrajne, kretyńskie sytuacje i kreują z nich te pozytywne.

Jeżeli jesteś moim stałym czytelnikiem / czytelniczką, to myślę, że łatwo domyślisz się, do czego próbuję nawiązać. Jeżeli natomiast znamy się trochę krócej, to odsyłam tutaj – do mojej chyba najbardziej krytycznej recenzji. A musisz wiedzieć, że ja naprawdę rzadko krytykuję książki. W każdym razie, chodzi mi o książkę „Trzy metry nad niebem”, którą przeczytałam za namową moich uczennic i… do dziś tego żałuję.

Wyobraź sobie zatem, jakie było moje zdziwienie, kiedy otrzymałam maila od wydawnictwa z propozycją zrecenzowania ostatniej części cyklu „Trzy metry nad niebem”, czyli „Trzy razy ty”, której autorem jest F. Moccia. Ostatecznie doszłam do wniosku, że do odważnych świat należy i postanowiłam podjąć to wyzwanie. I z wynikami dzisiaj przychodzę do Ciebie. Zapraszam!

Jak (może) pamiętasz z poprzednich części, ścieżki Babi i Stepa rozchodziły się i schodziły, ale ostatecznie zawsze były blisko. Tak jest i tym razem. Babi ma męża i dziecko, wiedzie pozornie poukładane i szczęśliwe życie. Step ma firmę, która błyskawicznie się rozwija, ma również narzeczoną, która (jak się później okazuje) jest w ciąży. I właściwie na tym powinnam poprzestać przy nakreślaniu treści książki, bo jeżeli nie znasz poprzednich części, to możesz się dowiedzieć za dużo (spoiler alert! 🙂 )

Jak się z biegiem wydarzeń okazuje, nie wszystko jest tym, na co wygląda, a pozornie idealne życie, bardzo często tylko fasadę ma piękną, a środek nadaje się do rozbiórki. Bohaterowie tego cyklu są właśnie w takiej sytuacji. Chociaż od początku wiedzą, że nie powinni ze sobą być, chociaż życie sukcesywnie ich drogi od siebie oddala, to jednak coś ich do siebie przyciąga. A oni temu przyciąganiu nie mogą się oprzeć.

Z czym tym razem przyjdzie im się zmierzyć? Już teraz mogę Ci powiedzieć, że nie będą to błahe (a może wcale nie?) rozważania na temat miłości. W tej części pojawi się coś znacznie większego. To „coś” to śmierć. Kogo będzie dotyczyła? Tego już Ci nie powiem, musisz dowiedzieć się sam / sama 😉

„Trzy razy ty” to wielkie tomisko – blisko 800 stron, które zamyka cykl „Trzy metry nad niebem”. I właściwie dobrze, że zamyka. Na wstępie muszę przyznać, że chociaż zachwytów nie było, to jednak jest ona dużo bardziej przystępna niż pierwsza część. Tam miałam wrażenie, że głupota autora (zamierzona czy nie – nie mnie stwierdzać) wylewała się z każdej strony, ba! Z każdego kolejnego zdania. Tutaj mamy historię trochę przewidywalną, nieco bajkową, taką, którą należy przeczytać z przymrużeniem oka i świadomością, że sytuacje w niej przedstawione, mają miejsce niezwykle rzadko albo i… nigdy. Nie łudźmy się, życie prędzej rzuci nam pod nogi kolejną kłodę, niż będzie zbierało kamienie, żebyśmy sobie przypadkiem nie zrobili krzywdy. I tu właśnie ta bajkowość. Takie rzeczy się nie dzieją. Szkoda. I tak, wiem, że tutaj wychodzi ze mnie stara i zgorzkniała baba, ale tak wygląda prawda.

Komu poleciłabym tę książkę? Z całą pewnością osobom, które lubią książki w stylu „Pięćdziesięciu twarzy Greya” czy „Zmierzchu” – tak nieprawdopodobne, że aż fascynujące 😉 Z drugiej strony osobom, które wierzą w wielką, romantyczną miłość albo przynajmniej lubią o niej czytać. Niemniej, tutaj należy zamieścić ostrzeżenie, wszak Pani Bovary skończyła tak, a nie inaczej właśnie ze względu na takie książki. Na koniec, co (chyba) oczywiste – fanom poprzednich dwóch części cyklu, czyli „Trzy metry nad niebem” i „Tylko ciebie chcę”.

A czy ja ostatecznie żałuję, że sięgnęłam po ten tytuł? Nie. Dlaczego? Chyba dlatego, że pokazał, że jednak najgorsza twórczość może ewoluować i stać się znośna. Kto wie, czym jeszcze ten autor mnie zaskoczy?

Za możliwość przeczytania dziękuję:

Może cię zainteresować

Mordercy Marines, pedofile i inni. PRZEDPREMIEROWO: „Mindhunter. Podróż w ciemność”
Przeczytaj...
Emancypacja w czasie II wojny? J. Egan „Manhattan Beach”
Przeczytaj...
Zwiedzanie Iranu z książką, czyli „Fashionistki zrzucają czadory” A. Chrobak
Przeczytaj...
Zostań diwą PCOS, Amy Medling „Wylecz PCOS”
Przeczytaj...
Federico Moccia – Trzy metry nad niebem
Przeczytaj...