Swego czasu w internecie głośno było o krajach Arabskich za sprawą „dzieci bogatych rodziców”, które prześcigały się w dodawaniu na portale społecznościowe zdjęć obrazujących ich życie codzienne. Zasada była jedna: im dziwniej, tym lepiej, dlatego z czasem nikogo nie dziwił widok tygrysa, który przechadza się po salonie, małp, które siedzą na oparciu fotela i tym podobnych kwestii. Pamiętam jednak, że dziwiło mnie, że można żyć w taki sposób i każdorazowo zwalałam to na brak ekstrawagancji, na który cierpię bodaj od urodzenia.

W każdym razie, kiedy pojawiła się okazja do zrecenzowania książki „Za drzwiami pałacu”, która reklamowana jest jako:

Szokujący obraz życia w rezydencji saudyjskiej księżniczki. Autorka tej książki – absolwentka elitarnej szkoły dla kamerdynerów i osobista asystentka księżniczki – opisuje świat, do którego bardzo nieliczni obcokrajowcy kiedykolwiek uzyskali dostęp.

to stwierdziłam, że z chęcią pogłębię swoją wiedzę na ten temat o konkretniejszą opowieść, a nie tylko zdjęcia. I właśnie z „Za drzwiami pałacu”dzisiaj do Ciebie przychodzę. Wchodzisz?

Cay Garcia, kiedy ją poznajemy, jest pracownicą jednego ze sklepów w dużym centrum handlowym. Nie jest już młoda, przez co jeszcze bardziej dotkliwie odczuwa brak satysfakcji z pracy, którą wykonuje. Postanawia zrobić coś ze swoim życiem i zapisuje się na profesjonalny kurs w szkole dla kamerdynerów. Uczy się tam wielu, przydatnych przy prowadzeniu domu, czynności, na koniec bardzo dobrze zdaje egzamin i niedługo po ukończeniu kursu dostaje telefon z informacją, że ma szansę na angaż w pałacu księżniczki w Rijadzie.

Jeszcze przed opuszczeniem swojego kraju dostaje zadanie: musi uczęszczać na kurs jogi, ponieważ jej przełożona chce, aby ćwiczyła z nią. Po miesiącu Cay wyjeżdża i nagle trafia do zupełnie innego świata, w którym prawa kobiet są ograniczane, w którym różnice kulturowe są bardzo trudne do przeskoczenia, ale jednak podejmuje wyzwanie, a nie jest łatwo. Już pierwszego dnia zostaje okradziona. Dobrze wie, kto przywłaszczył sobie jej pieniądze, jednak zdaje sobie sprawę z faktu, że znajduje się w kraju, w którym podobne występki są karane obcięciem dłoni, więc postanawia nie zgłaszać przestępstwa organom ścigania. Poza tym, rzucona w wir nowych obowiązków, szybko zapomina o całym zajściu.

Jak w każdym nowym miejscu pracy, tak i w pałacu księżniczki, bohaterka musi zapoznać się z wieloma zasadami, a tutaj są one dosyć specyficzne. Do najciekawszych wytycznych należą (oczywiście to moje zdanie ;)):

  • Jeśli jesteś zajęta, a zbliża się do ciebie członek rodziny królewskiej, przerwij wykonywaną czynność, zatrzymaj się i poczekaj na pozwolenie, by kontynuować.
  • Nie paplaj.
  • Nie wolno ci wchodzić w koleżeńskie relacje z innymi pracownikami.
  • Nie wolno ci wiązać się z kierowcą.
  • Podczas kontraktu w Arabii Saudyjskiej nie wolno ci utrzymywać kontaktów intymnych.
  • Nie wdawaj się we frywolne i niepotrzebne rozmowy.
  • Znajdując się w bliskiej odległości od księżniczki, upewnij się, że przyjemnie pachniesz.

Istnieje także wykaz cech charakteru, które powinna posiadać idealna asystentka, ale po nie odsyłam już do książki.

Cay po przeczytaniu listy wymagań nie traciła entuzjazmu, jej nastawienie zmieniło się dopiero, kiedy dobrze poznała swoją przełożoną. Najpierw szczerze jej współczuła, bo księżniczka, z różnych przyczyn, nie miała łatwego życia, później okazało się, że jest osobą (delikatnie mówiąc) trudną w obejściu.

Praca osobistej asystentki polegała na nadzorowaniu prac służby, udziale w inwentaryzacjach (księżniczka robiła ogromne zakupy, a że była sama, to i wyrzucała towary w ogromnych ilościach), wyjazdach z księżniczką na konsultacje do psychologa, udziale w przyjęciach i ogólnie byciu na zawołanie przełożonej. Nie brzmi to jak praca, która miałaby przekraczać możliwości profesjonalnego kamerdynera, jednak jeżeli wziąć pod uwagę specyficzny krąg kulturowy, w którym dzieje się akcja powieści i księżniczkę, która cierpi na zaburzenia tożsamości, to można zacząć marzyć o tym, żeby uciekać stamtąd z krzykiem. Jest jednak jeden poważny problem: jeżeli kontrakt zostanie zerwany przez pracownika, jest on zobligowany do tego, żeby ponieść wysoką karę pieniężną. Co zrobi Cay? Odpowiedź znajdziesz w książce.

„Za drzwiami pałacu” to powieść, która z przeciwieństwie do „Wyboru Jasminy”, zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Jest napisana prostym językiem, rozdziały są krótkie, czyta się dosyć szybko i przyjemnie. Historia jest ciekawa, chociaż przyznać trzeba, że końcówka rozczarowuje. Chciałoby się powiedzieć, że książka jest jakby… urwana. Po przeczytaniu ostatniej strony z uporem maniaka szukałam kolejnej, bo chociaż wiadomo, jaką decyzję podjęła bohaterka, to wiele wątków pozostaje otwartych. Jasne, powiesz, przecież to jest historia oparta na faktach, a w życiu nie zawsze wszystko da się dopiąć na ostatni guzik, jednak ja czuję pewien niedosyt. I mam nadzieję, że z czasem się dowiem, co było dalej. Jeżeli nie w kolejnej książce, to chociaż za pośrednictwem wydawnictwa.

A Ty, zamierzasz przeczytać?

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:

logo-znak_literanova

Może cię zainteresować

PRZEDPREMIEROWO o łowcy przestępców, J. Douglas, M. Olshaker, „Mindhunter”
Przeczytaj...
O tym jak ojciec podpalił córkę, „Najlepszy powód, by żyć” Augusta Docher
Przeczytaj...
Nadzieja ukryta pod jemiołą, R. P. Evans, „Hotel pod jemiołą”
Przeczytaj...
Pizza, wino i święty spokój, czyli „Wielki Ogarniacz Życia…” Pani Bukowej
Przeczytaj...