Wakacje, wakacje i… po wakacjach. Tak właśnie należałoby sparafrazować popularne powiedzenie. Tak się cieszyłam, że dwa miesiące wolnego, że odpocznę, czytanie, książki, słońce i tak dalej, a tu już mam za sobą pierwsze dni w pracy. No trudno. Pociesza mnie fakt, że po drodze zdarzą się drobniejsze święta i będzie okazja, żeby trochę odetchnąć, bo zapowiada się naprawdę pracowity rok!

Sierpień, podobnie jak czerwiec i lipiec, upłynął mi bardzo szybko, determinowały go dalsze zawirowania w życiu osobistym, ale nie zabrakło mi czasu na czytanie. Co to, to nie! 🙂

Na blogu pojawiło się podsumowanie miesiąca i cztery recenzje, także doszłam do zaplanowanego ideału, teraz tylko utrzymać taki stan rzeczy i będę bardzo zadowolona 😉 Niestety, podejrzewam, że w związku z ograniczonym czasem wolnym może być trudno, ale zobaczymy – na pewno będę się starać!

Ale dosyć już paplania, przechodzę do konkretów.

Ile w miesiącu?

Przyznam, że tym razem przeszłam samą siebie. Szesnaście. Dokładnie tyle tytułów udało mi się pochłonąć w sierpniu. Sama nie mogę w to uwierzyć, ale fakty mówią same za siebie!

Rachel Abbott, „Obce dziecko”. Moje pierwsze spotkanie z tą autorką. Książka początkowo mocno mnie zmęczyła, zmagałam się z nią dosyć długo, ale sama historia była wciągająca i napisana w całkiem przyzwoity sposób. W wypadku samochodowym ginie kobieta, wiadomo, że jechała z dzieckiem, jednak kiedy policja zjawia się na miejscu, znajduje tylko jedno ciało. Dziewczynka znika bez śladu, do czasu. Co przyniesie jej powrót? Polecam sprawdzić!

Liane Moriarty, „Wielkie kłamstewka”. Cztery kobiety, skrajnie różne, każda kryje jakąś tajemnicę, każda jest inna, ale mieszkają w tym samym mieście, a ich dzieci trafiają do tej samej klasy. Pozycja ciekawa, jednak pozostawiła pewien niedosyt. Postanowiłam dać szansę i obejrzałam serial, którzy wiele kwestii mi rozjaśnił, na inne pozwolił spojrzeć z innej strony i naprawdę się wciągnęłam! Polecam 🙂

William Paul Young, „Chata”. Tytuł, o którym słyszałam wiele dobrego i zabierałam się za przeczytanie go od dłuższego czasu. Chociaż tematy związane z Bogiem i religią nie należą do grona moich ulubieńców, to ta książka zajmie szczególne miejsce w mojej pamięci. Kochająca się rodzina i zbrodnia, która nią wstrząsnęła. Porwanie i śmierć najmłodszej córeczki, próba pogodzenia się ze stratą i Bóg jako… tatuś. Warto, naprawdę.

Kennilworthy Whisp / J. K. Rowling, „Quidditch przez wieki”. O tym, że seria o Harrym Potterze to moja słabość wiedzą chyba wszyscy. Długo jednak zabierałam się za uzupełnienie mojej kolekcji o książki poboczne, związane ze światem Pottera, ale nie opowiadające o samym czarodzieju. W tym miesiącu kupiłam i w drodze do domu przeczytałam. Nic szałowego w tej książce nie było, ale dla fanów Pottera pozycja obowiązkowa. A wydanie jakie piękne!

W. Bruce Cameron, „Był sobie pies”. Nie jestem fanką zwierząt. Toleruję je u kogoś, ale sama nie planuję ich posiadać. Nie uszczęśliwiają mnie ani nic z tych rzeczy. Dlatego też nie zachwycam się książkami, w których głównymi bohaterami są na przykład psy. Tutaj właśnie tak jest. Pies, który doświadcza reinkarnacji i ma pewną osobliwą rolę do odegrania. Można przeczytać, ale bez zachwytów.

Dorota Gąsiorowska, „Melodia zapomnianych miłości”. Książka, którą recenzowałam (tutaj), dlatego też nie ma sensu się powtarzać. Kolejna powieść w stylu Gąsiorowskiej, więc idealnie sprawdzi się dla jej fanów (fanek?).

Arturo Pérez-Reverte, „Misja: Encyklopedia”. Encyklopedia – dzieło dziś niedoceniane, a dawniej na tyle pożądane, że wpisane do indeksu ksiąg zakazanych. Uczeni zostają oddelegowani, aby przywieźć dzieło z innego państwa, jednak znajdą się i tacy, którzy zechcą im przeszkodzić. Ciekawa, klimatyczna, dobrze napisana.

Cassandra Clare, „Miasto popiołów”. Pierwszą część tej serii przeczytałam jakieś 5/6 lat temu, kiedy leżałam w szpitalu. Niedługo potem obejrzałam film, zachwytu nie było. W tym roku obiecałam sobie, że skończę serie, które kiedyś zaczęłam i postanowienie zamierzam spełnić, dlatego też sięgnęłam po ten tytuł. I wrażenia pozostają niezmienne. Szału nie ma.

Katarzyna Berenika Miszczuk, „Żerca”. Trzecia część cyklu „Kwiat paproci”. Pierwsza bardzo mi się podobała, druga zdecydowanie mniej, a ta była całkiem przyzwoita. Kolejne przygody młodej uczennicy Baby Jagi, ulubienicy (?) bogów i kochanki Mieszka.

Amor Towles, „Dżentelmen w Moskwie”. Znów tytuł, który recenzowałam (tutaj). Bardzo interesująca historia mężczyzny, który w trudnej sytuacji wciąż pozostaje wierny życiowym ideałom.

Tarryn Fisher, „Margo”. Książka, którą zapisałam sobie na listę „do przeczytania” po obejrzeniu jakiegoś filmiku na youtubie, w którym polecano książki na wakacje. Dziewczyna, której matka się prostytuuje, mieszkają w wielkim domu, który napawa ją przerażeniem. Pracuje w lumpeksie, chodzi do szkoły, wiedzie nudne i monotonne życie. Z czasem poznaje pewnego chłopca, który jeździ na wózku inwalidzkim, ta znajomość zmienia jej życie. Kiedy jej matka umiera, postanawia pomagać prześladowanym. I pomaga, ale za straszną cenę. Jaką? Sprawdź.

Christopher Oldstone – Moore, „Historia brody. Zaskakujące dzieje męskiego zarostu”. Kolejna pozycja, którą recenzowałam (tutaj), interesująca, otwierająca oczy, pouczająca.

Michalina Wisłocka, „Sztuka kochania”. Przyznam, że do czasu filmu o Michalinie Wisłockiej, nie miałam zielonego pojęcia o tej książce, chociaż podobno moja mama ma swój egzemplarz. Czekałam pół roku na swoją kolej, w końcu wypożyczyłam z biblioteki i przeczytałam. Dziś już nie robi takiego wrażenia jak dawniej, jednak napisana jest w świetny sposób, znajdziemy w niej zarówno porady, jak i drobne rozważania natury filozoficzno – etycznej, a także całe mnóstwo zabawnych (i nie tylko) fragmentów tekstów literackich. Dla mnie super!

Abby Geni, „Strażnicy światła”. Tytuł, który mnie zadziwił. Kobieta, która od lat boryka się ze śmiercią matki. Zawodowo zajmuje się fotografowaniem. Wyjeżdża na wyspy, gdzie przygotowuje wystawę zdjęć wielorybów, fok i innych. Poznaje kilka osób, po drodze zostaje zgwałcona, a gwałciciel umiera. Niby bez szału, ale zakończenie robi z mózgu papkę!

Marta Szreder, „Lolo”. Powieść oparta na autentycznych wydarzeniach. Kraków, lata 60. XX wieku, zostaje zamordowanych 10 kobiet. Morderca otrzymuje osobliwe określenie – wampir. Kim tak naprawdę był ów wampir i co nim kierowało? Można przeczytać, ale nie jest to szczególnie wybitna pozycja.

Yael Adler, „Skóra. Fascynująca historia”. Bardzo przyjemnie, z humorem, napisany poradnik o tym, jak dbać o skórę. Opisana jest zarówno budowa skóry, reakcja na bodźce, jak i porady, co jeść, by poprawić jej wygląd i sprawić, że długo będzie wyglądała pięknie i młodo. Autorka odpowiada na pytania, skąd biorą się pryszcze i wągry, jak sobie z nimi radzić, jakich kosmetyków używać. Tym, co najbardziej urzekło mnie w tej pozycji są ilustracje. Świetne! 🙂

Ile w 2017?

Sama w to nie wierzę, ale już w sierpniu udało mi się zrealizować postanowienie noworoczne. Ostatniego dnia ósmego miesiąca na moim liczniku wybiło sto sześć książek. Żeby „pobić” zeszłoroczny rekord brakuje mi jeszcze piętnaście tytułów (właściwie to mniej), więc wszystko jest na dobrej drodze!

Zaadoptowałam

W ramach współpracy z wydawnictwem Znak Literanova otrzymałam:

  • Christopher Oldstone – Moore, „Historia brody. Zaskakujące dzieje męskiego zarostu”,
  • Katarzyna Wągrowska, „Życie zero waste. Żyj bez śmieci i żyj lepiej” (ebook),
  • Amor Towles, „Dżentelmen w Moskwie”,
  • dr Martha Stout, „Socjopaci są wśród nas”.

W księgarni internetowej zaopatrzyłam się w:

  • Kristin Hannah, „Słowik”,
  • J. K. Rowling, „Baśnie barda Beedle’a”,
  • J. K. Rowling, „Quidditch przez wieki”,
  • J. K. Rowling, „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Oryginalny scenariusz”.

W księgarni stacjonarnej okazyjnie dorwałam:

  • Emily Giffin, „Dziecioodporna”,
  • Emily Giffin, „Sto dni po ślubie”,
  • Emily Giffin, „Coś niebieskiego”.

Co daje dziesięć pozycji papierowych i jednego ebooka. Kocham takie miesiące! <3

Plany na wrzesień

Wrzesień zaczęłam z książką, która wywołała u mnie wyłącznie obrzydzenie i z minuty na minutę coraz bardziej miałam ochotę cisnąć nią w kąt. Następnie zabrałam się za wspomniane egzemplarze recenzenckie, a co dalej? Zobaczymy! 🙂

Może cię zainteresować

PRZEDPREMIEROWO o łowcy przestępców, J. Douglas, M. Olshaker, „Mindhunter”
Przeczytaj...
O tym jak ojciec podpalił córkę, „Najlepszy powód, by żyć” Augusta Docher
Przeczytaj...
Cichy wielbiciel, zły sąsiad i morderczy władca, czyli podsumowanie lipca
Przeczytaj...
Nadrabianie kryminalnych zaległości, czyli podsumowanie maja
Przeczytaj...
Harem, Klatka i osiem żon, czyli „Prywatne życie sułtanów” J. Freely’ego
Przeczytaj...