O emancypacji kobiet wspominałam tutaj kilkakrotnie, jednak takie mamy czasy, że jest to temat rzeka i będzie się przewijał, wracał i chyba nigdy nie zostanie wyczerpany. W porównaniu z tym, co działo się w społeczeństwie jeszcze jakieś dwieście lat temu, dziś możemy powiedzieć, że jesteśmy kobietami wyzwolonymi. Pracujemy właściwie w każdym zawodzie. Są kobiety, które wymarzyły sobie pracę w warsztatach samochodowych, są takie, które pracują na budowie i takie, które realizują się w podnoszeniu ciężarów. Kiedyś to było nie do pomyślenia, tak samo jak nie do pomyślenia był urlop tacierzyński, grające buty i pięćset plus. Dziś to wszystko już jest. U nas.

Tak bardzo przyzwyczailiśmy się do tego, co mamy jako mieszkańcy Polski – Europy, że zdarza nam się zapomnieć, że przecież nie wszyscy mają tak dobrze jak my. Od czasu do czasu docierają do nas szokujące informacje o tym, że jakiś mężczyzna z Arabii albo innego, zbliżonego kulturowo, kraju, podpalił swoją żonę, ponieważ ta nie była wierna (albo on uważał, że nie była, jej nikt o zdanie nie zapytał, obronić się nie dał). Wtedy głośno wyrażamy swoje oburzenie, dyskutujemy o tym, jak to my byśmy nie mogły żyć w takim kraju, wtedy dociera do nas, że właściwie to my mamy naprawdę dużo swobód. Ale potem znowu zapominamy o tym, do czasu kolejnej tragedii.

Wszyscy kojarzymy Arabię Saudyjską z kobietami, które są zmuszane do zawierania aranżowanych małżeństw, rodzenia dzieci, usługiwania mężczyznom i życia w ciągłym strachu przed tym, co może je spotkać. Osoby, które chociaż trochę kojarzą twórczość Jean Sasson wiedzą, że są tam również kobiety, dla których los był łaskawy. Obdarzył je bogactwem, kochającym mężem, gromadką wspaniałych dzieci i życiem, jakiego każdy im zazdrości. Ja dziś przychodzę do Ciebie z najnowszą książką tej autorki – „W kręgu księżniczki”. Jest to kontynuacja poprzednich powieści: „Łez księżniczki” i „Sekretów księżniczki”. Czym różni się ona od innych tego typu powieści? Pokazuje, że czasami na pozór idealne życie przestaje cieszyć, kiedy za drzwi przysłowiowej złotej klatki, docierają informacje z zewnątrz.

Księżniczce Sułtanie od najmłodszych lat los sprzyjał. Znalazła bogatego męża, w którym (co rzadkie w tej kulturze) zakochała się z wzajemnością. Stworzyli kochającą się, pełną szacunku i wsparcia rodzinę. Nawet kiedy okazało się, że ma spory problem z alkoholem i przestrzeganiem reguł, które narzuca jej religia, to mąż pomaga jej opanować nałóg.

Mają dwie córki, które różnią się od siebie jak ogień i woda. Jedna z nich ma szczególny wpływ na życie i poglądy matki. Kiedy są w odwiedzinach u kuzyna Sułtany, dziewczynka znajduje zakątek, w którym uwięzione są ptaki, które przecież mają latać w raju i sprawiać, że będzie on piękniejszy, a nie męczyć się w ludzkim ogrodzie. Rozmawia z ojcem, który postanawia odkupić od kuzyna wszystkie ptaki za cenę jednej z posiadłości i w ten sposób uszczęśliwia córkę.

Niedługo potem okazuje się, że ten sam mężczyzna więzi w swojej posiadłości sporą grupę kobiet, które odkupił od ich rodzin i zatrudnił jako seksualne niewolnice. Dziewczynka tym razem kieruje się do matki i to ją prosi o pomoc w wypuszczeniu uwięzionych. Niestety, zostają one nakryte przez właściciela i akcja ratunkowa kończy się fiaskiem. Jest to jednak przełom w przemyśleniach Sułtany i sytuacja, która jeszcze bardziej motywuje ją do działania w sprawie położenia kobiet w jej rodzimym kraju. Jak kończy się książka? Polecam przeczytać. A co ja o niej sądzę?

Przyznam, że na początku miałam mieszane uczucia. Poza książkami, które do tej pory przeczytałam, jak na przykład wspomniany „Wybór Jasminy” i „Za drzwiami pałacu”, nie zagłębiam się jakoś szczególnie w teksty, które poruszają tematykę kultury wschodu. Muszę wierzyć „na słowo”, że wszystkie te sceny, które wydają się być wycięte z marzeń sennych większości kobiet są prawdziwe. Chodzi mi o te, kiedy to mąż daje żonie kartę kredytową i mówi: masz, kup sobie coś, limit to pół miliona. Albo te, kiedy mąż mówi do żony, że idzie jej kupić najdroższy klejnot, jaki mają w całym mieście, bo ma taki kaprys i chce ją uszczęśliwić. Nie mnie weryfikować prawdziwość, jeżeli tak właśnie jest, to tylko pozazdrościć, jeżeli nie, to może i lepiej, bo nie ma czego zazdrościć 😉

W każdym razie, z pewną przyjemnością zagłębiałam się w opisane w książce zwyczaje i obyczaje. Spodobał mi się szczególnie ten, który mówił o tym, że jeżeli nie przestrzega się postu, to należy potem wykarmić i wspomóc finansowo biedne rodziny, które mieszkają w okolicy. Zobacz, jak bardzo zmniejszyłoby się ubóstwo, gdyby w Polsce panowały takie zasady!

Poza tym, miło było wreszcie przeczytać o kobiecie z Arabii, która nie siedzi z założonymi rękami i nie przygląda się biernie temu, co dzieje się z innymi przedstawicielkami jej płci, ale uświadamia kobiety na całym świecie i podejmuje liczne działania, które mają zmienić sytuację jej rodaczek. Kto wie, może już niedługo przyniosą one oczekiwane efekty?

 

 

 

 

 

„W kręgu księżniczki” to książka oparta na faktach. Jean Sasson w latach 1978 – 1991 przebywała w Arabii Saudyjskiej. Poznała tam wiele różnych kobiet, jednak księżniczka Sułtana zrobiła na niej ogromne wrażenie, ponieważ mimo tego, że od urodzenia była niesamowicie bogata, to była też ciepłą, życzliwą i zaangażowaną w życie społeczne osobą. Książka „Łzy księżniczki” (pierwsza część serii) miała uświadomić kobietom na całym świecie, jak wygląda sytuacja płci pięknej w Arabii Saudyjskiej. Autorstwo Jean Sasson miało przynieść księżniczce anonimowość, a tym samym – zapewnić bezpieczeństwo w tym nieprzychylnym dla kobiet kraju.

Niestety, okazało się, że chociaż książka sprawiła, że czytelniczki na całym świecie zaznajomiły się z tym, jak wygląda sytuacja na wschodzie, to jednak nic poza tym się nie zmieniło. Powstała więc druga część – „Sekrety księżniczki”, która przekazała informacje kolejnym rzeszom czytelniczek, ale znów – niczego poza tym nie zmieniła. „W kręgu księżniczki” jest kolejną próbą zrobienia czegoś dużego dla wielu kobiet, które cierpią i potrzebują pomocy. Mam nadzieję, że tym razem się uda.

Książka napisana w przyjemny sposób, czyta się szybko, historia wciąga, uświadamia, pokazuje, że księżniczka to też człowiek i chociaż ma przywileje, których my nie mamy, to czasem sama nie jest w stanie zrobić nic. Mimo braku limitu na karcie kredytowej.

Cóż więcej mogę napisać? Myślę, że warto się zapoznać. W wakacje, wolny weekend, po świątecznym obżarstwie.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu:

Może cię zainteresować

PRZEDPREMIEROWO o łowcy przestępców, J. Douglas, M. Olshaker, „Mindhunter”
Przeczytaj...
Pranie w kasztanach i sodowy szampon, czyli „Życie zero waste” K. Wągrowskiej
Przeczytaj...
Brak sumienia, socjopatia i głodny pies, czyli „Socjopaci są wśród nas” dr M. Stout
Przeczytaj...
O dziecku, Hitlerze i psychicznej psycholożce – podsumowanie września
Przeczytaj...
Błękitne koszmary? Katarzyna Michalak, „Błękitne sny”
Przeczytaj...