Przychodzi taki moment w życiu człowieka, kiedy zaczyna pracę. Pierwszą, poważną, zdarza się, że w zawodzie, o którym myślał (albo marzył), a przynajmniej w takim, do którego się uczył przez jakiś czas.

Ja swoją pracę zaczęłam we wrześniu, dokładnie pierwszego.

Tak, jestem nauczycielką. I tak, mam teraz dwa miesiące wakacji 🙂

Kiedy doszłam do wniosku, że (w mniejszym lub większym stopniu) opanowałam papierologię i system pracy w szkole, postanowiłam przeczytać jakąś powieść z tym właśnie związaną. Możecie się zdziwić, ale nie licząc Harry’ego Pottera albo cyklu „Dom Nocy” (ewentualnie „Ferdydurke”, „Szatana z siódmej klasy” itd.), to tak naprawdę nie znam żadnej książki, w której mowa byłaby o nauczycielach czy placówkach oświatowych w ogólności. Myślałam zawsze, że mam dosyć różnorodne doświadczenia czytelnicze, miałam przecież styczność z powieścią (czy konkretniej cyklem) o bibliotekarce, która specjalizuje się w wykrywaniu zbrodni czy o kobiecie, która po tym jak została rażona piorunem, potrafi wyczuwać (a potem identyfikować) pod ziemią ludzkie zwłoki. Zetknęłam się również z wieloma innymi dziwnymi zjawiskami, ale ze szkołą… nie. No cóż, trzeba było się wziąć i nadrobić. Wybrałam się zatem do biblioteki i trafiłam na powieść Jarka Szulskiego „SOR”.

Pierwszym skojarzeniem, które przyszło mi do głowy, kiedy zobaczyłam tytuł był Szpitalny Oddział Ratunkowy, więc przez chwilę zwątpiłam i zaczęłam się zastanawiać czy to aby na pewno jest to, o co mi chodziło. Z pomocą pospieszył podtytuł, który brzmi „… (nie) zdarza się w szkole”. Zabrałam do domu, przeczytałam… i się zachwyciłam.

„SOR” opowiada historię nauczyciela geografii – Mirona, który po przerwie w nauczaniu wraca do pracy. Już na początku można się zorientować, że nie jest to taki zwykły człowiek. Zadziwia jego podejście do życia, pełne nonszalancji i sprzeczności. Wydawać by się mogło, że taki nie może być nauczyciel, że ten człowiek to chodzący chaos, okazuje się jednak, że i „w tym szaleństwie jest metoda”.

Miron zostaje wychowawcą jednej z klas gimnazjum. Jeszcze przed rozpoczęciem roku wysyła rodzicom listy z informacją o wycieczce integracyjnej. Organizuje swoim wychowankom wyjazd, który mają zapamiętać na wiele lat.

Warto wspomnieć, że już od początku utrzymuje on specyficzną więź z podopiecznymi – nazywa ich Maleństwami, pisze z nimi maile i wymienia smsy. Nie krytykuje, rozmawia o wszystkim i słucha. Pomyślicie, że wchodzą mu na głowę i traktują jak kumpla? Zupełnie nie.

Bohater pokazuje, że aby utrzymać w szkole pewną dyscyplinę i zaskarbić sobie szacunek uczniów, wcale nie trzeba być tym najgorszym nauczycielem, u którego na lekcji jest cisza jak makiem zasiał. Udowadnia, że najważniejszą wartością w życiu jest bycie prawdziwym, niezakłamanym, zarówno w kontaktach z innymi, jak i w stosunku do samego siebie.

Opowieść o szkole, przeplatana jest wątkami z życia Mirona, które wcale nie jest takie kolorowe. Nie ma on partnerki życiowej (nad czym ubolewa), jedynie kilku bliskich znajomych i siostrę. Najciekawszy, według mnie, epizod traktuje o dziadku Mirona – „Czarnym” i jego żonie, którzy popełniają spektakularne samobójstwo, rozbijając się helikopterem. Po co to robią? W zasadzie nie wiadomo, są ludźmi zadowolonymi z życia, poważanymi przez społeczeństwo, kochanymi przez wielu ludzi, z którymi mieli styczność i którym pomogli. To wydarzenie, jak można się domyślić, ma na głównego bohatera spory wpływ.

Jak dalej potoczyła się historia tytułowego SORa? Nie będę opowiadać, polecam się zapoznać, bo to naprawdę coś niezwykłego.

Ja muszę się przyznać, że w tym przypadku zaczęłam od, jak to się mówi – „dupy strony”, bo okazało się, że „SOR” to jest druga część, pierwsza nosi tytuł „Zdarza się”, ale do niej dopiero mam zamiar zajrzeć. Jak już to zrobię, oczywiście, dam znać 🙂

Może cię zainteresować

Siedem minut po północy i siedemnaście w miesiącu, podsumowanie listopada
Przeczytaj...
Błękitne koszmary? Katarzyna Michalak, „Błękitne sny”
Przeczytaj...
Lipowo, Czarna Madonna i czytanie w myślach, czyli podsumowanie października
Przeczytaj...
Pizza, wino i święty spokój, czyli „Wielki Ogarniacz Życia…” Pani Bukowej
Przeczytaj...
Nadzieja ukryta pod jemiołą, R. P. Evans, „Hotel pod jemiołą”
Przeczytaj...