Swego czasu, po lekturze „Spalonej żywcem”, byłam żywo zainteresowana książkami traktującymi o sytuacji czy prawach kobiet w państwach islamskich. Później przerzuciłam się na sytuacje kobiet w innych krajach i tak przebrnęłam przez „Białą Masajkę”, jej kontynuację – „Kwiat pustyni” i inne, mniej znane tytuły. Szybko jednak zmęczyłam się tym tematem, bo jakkolwiek bardzo współczuję tym kobietom, tak ileż można czytać to samo? Ja rozumiem, że każda z nich chciałaby się podzielić swoją historią ze światem, ale naprawdę, większość z tych książek różni się od siebie zaledwie tytułem i może kilkoma drobiazgami.

Kiedy zabierałam się za „Wybór Jasminy”, to właśnie takie miałam wyobrażenie o tej książce i modliłam się skrycie, że się pomylę. No i się pomyliłam. Ale czy ostatecznie wyszło mi to na dobre?

Książka traktuje o tym jak w 1990 roku Irak przeprowadził inwazję na Kuwejt, który chciał zaanektować. Główną bohaterką jest Jasmina – młoda, 23-letnia kobieta, wykształcona, niezwykle piękna, pracująca jako stewardessa. W momencie ataku znajdowała się w Kuwejcie, z którego nie mogła potem wyjechać. Najpierw znalazła schronienie u przyjaciół, jednak któregoś razu jechała samochodem i została zatrzymana przez kontrolerów, którzy w bagażniku znaleźli ulotki o niezupełnie legalnej treści. Jasmina została aresztowana i zamknięta w tak zwanym seksualnym więzieniu. Na czym polegała idea tego miejsca (poza kwestiami oczywistymi)? Otóż każdy żołnierz mógł sobie wybrać kobietę, z którą (albo z której ciałem, mówiąc ściślej) mógł robić to, na co tylko przyjdzie mu ochota. Panowały dwie zasady, pierwsza z nich to taka, że każdy mógł mieć tylko jedną kobietę, a druga to brak świadków. Co za tym idzie, jeżeli któremuś z żołnierzy znudziła się niewolnica, to zanim mógł wybrać sobie kolejną, musiał zabić poprzednią.

Jasmina, ze względu na swoją niebywałą urodę, została wybrana przez kapitana jednostki. Początkowo jej los nie różnił się niczym od losu innych niewolnic – była brutalnie gwałcona na wszelkie możliwe sposoby, poniżana, doprowadzana do granic wytrzymałości fizycznej i psychicznej. Z czasem, jako że oprócz tego, że była ładna, to była także dosyć inteligentna, postanowiła przechytrzyć oprawcę. I tak oto jej los się odmienił. Dostawała lepsze jedzenie, kosztowne prezenty, mogła odwiedzać inne kobiety, rozmawiać z nimi, nawet (w miarę dostępnych środków) pomagać w niedoli. Co takiego wymyśliła bohaterka i jak skończyły się jej losy, pozostawiam do doczytania. A jak oceniam Wybór Jasminy?

Książkę czyta się szybko, można ją połknąć w jeden wieczór. Doceniam to, że oprócz historii opowiedzianej z perspektywy bohaterki, mamy także przytoczone fragmenty artykułów z gazet, które dotyczyły opisanych wydarzeń – to dodaje pewnej wiarygodności, podobnie jak zamieszczone zdjęcia autorki z jej podróży do Kuwejtu. Na tym chyba kończą się pozytywne strony tej książki. Co z niej zapamiętam? Gwałty, brutalne gwałty, gwałty i jeszcze trochę gwałtów. Zważywszy na kulturę i wiarę, która dominuje w tamtych rejonach, spodziewałam się jednak więcej rozterek natury filozoficznej i religijnej.

Podsumowując? Czytałam sporo gorszych książek, dlatego nie mogę stanowczo odradzić sięgnięcia po „Wybór Jasminy”, jednak nie jest to także pozycja, którą poleciłabym komuś bez wahania.

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:

Może cię zainteresować

Emancypacja w XXI wieku, PREMIERA: Jean Sasson, W kręgu księżniczki
Przeczytaj...
PRZEDPREMIEROWO o łowcy przestępców, J. Douglas, M. Olshaker, „Mindhunter”
Przeczytaj...
Siedem minut po północy i siedemnaście w miesiącu, podsumowanie listopada
Przeczytaj...
O tym jak ojciec podpalił córkę, „Najlepszy powód, by żyć” Augusta Docher
Przeczytaj...