Niepełnosprawność jest w dzisiejszych czasach niejako tematem tabu. Powiesz, że się nie zgadzasz, że masz w swoim otoczeniu osoby, które są dotknięte takim czy innym rodzajem niepełnosprawności. Ale pomyśl przez chwilę. Urodziliśmy się w czasach, kiedy pęd za karierą, pieniądzem i szczęściem determinuje znaczną część naszego życia. Chcemy być najlepsi w tym, co robimy; chcemy mieć pieniądze, żeby nie martwić się tym, jak przetrwać od pierwszego do pierwszego; chcemy być szczęśliwi i korzystać ze wszelkich uciech, które świat nam oferuje; chcemy być kochani i rozumiani przez innych ludzi. A do tego dochodzi kwestia, która od kilku lat spędza wielu kobietom
(i nie tylko!) sen z powiek – chcemy być FIT.

A gdzie w byciu fit jest miejsce na niepełnosprawności? Jeżeli się uprzemy, to pewnie się znajdzie, ale zdecydowanie nie będzie go zbyt dużo.

Powiesz pewnie, że przecież medycyna tak bardzo postępuje do przodu, że prawie wszystko da się wyleczyć. Może i tak, ale większość tych najnowocześniejszych metod kosztuje tyle, że przeciętnego obywatela na to nie stać, nawet jeżeli zaplanuje różnego rodzaju zbiórki funduszy i wejdzie we współpracę z wieloma fundacjami, które mają wspierać chorych.

Życie – życiem, ale literatura i film rządzą się swoimi prawami. Tam zazwyczaj nie ma smutnych zakończeń, na każdy problem znajdzie się rozwiązanie i każdą niemal chorobę można wyleczyć. Nawet zatrucie muchomorem 😉 Ale czy na pewno?

Autorem, który raz za razem łamie tę konwencję jest Nicholas Sparks – w większości jego powieści główny bohater umiera, a jego druga połówka niewyobrażalnie cierpi z tego powodu.

Dziś, w czasach, kiedy znakomita większość ludzi ogląda (albo czyta… albo to i to;)) „Grę o tron”, śmierć głównego bohatera nie jest już niczym dziwnym, ale niepełnosprawność pozostaje istotnym problemem.

Po książkę, o której Ci dzisiaj opowiem, sięgnęłam, znów, z pewnymi oporami. Z wielu powodów. Przede wszystkim wywołała wiele zachwytów, a to (niestety) zazwyczaj nie wróży dobrze (patrz: „Dziewczyna z pociągu”), a po drugie jest to romansidło, a przynajmniej tak sądziłam. Co mnie w końcu przekonało? Ujmujące plakaty adaptacji filmowej tejże książki, na których jest jedna z moich ulubionych aktorek, wcielająca się w główną bohaterkę – Emilia Clarke (widzisz, nie bez powodu ta „Gra o tron”!). No dobrze – do rzeczy. Dziś na tapecie „Zanim się pojawiłeś” Jojo Moyes.

Lou Clark ma 26 lat i jest dosyć ekscentryczną osobą. Wyraża siebie nie tylko poprzez specyficzny charakter, ale lubuje się także w nietuzinkowych stylizacjach. Kiedy ją poznajemy, pracuje w kawiarni i specjalizuje się w parzeniu herbaty. Niestety, los bywa przewrotny i okazuje się, że właściciel jest zmuszony zamknąć lokal, a co za tym idzie – zwolnić Lou z pracy. Dziewczyna znajduje się w o tyle ciężkiej sytuacji, że jej rodzina nie jest zbyt zamożna (wręcz przeciwnie), więc nie może sobie pozwolić na to, żeby nie mieć pensji.

Któregoś dnia trafia na ogłoszenie kobiety, która poszukuje opiekunki dla osoby niepełnosprawnej. Od razu wyobraża sobie sparaliżowanego starszego mężczyznę, którego będzie musiała dźwigać, myć, usługiwać mu, a na dodatek zmieniać pieluchę. Po analizie wszystkich „za” i „przeciw” Lou umawia się na rozmowę, chociaż nie do końca wierzy w to, że bez kwalifikacji jest w stanie dostać tę pracę. Na miejscu okazuje się, że nie tylko ma potrzebne kwalifikacje (czyli żadne), ale jeszcze mężczyzna, którym ma się opiekować nie jest – jak przypuszczała – starym dziadkiem, ale całkiem młodym człowiekiem.

Następnego dnia Lou zaczyna pracę, ale chociaż jest pozytywnie nastawiona, to już po chwili chciałaby uciec stamtąd z krzykiem, a powstrzymuje ją tylko świadomość tego, że potrzebne jej są pieniądze.

Will – mężczyzna, którym ma się zajmować, nie jest człowiekiem łatwym w obejściu (delikatnie mówiąc). Wypadek motocyklowy zmienił go nie do poznania. Odebrał mu wszystko. Dawniej był rekinem biznesu, mężczyzną, dla którego nie było rzeczy niemożliwych, który przekraczał granice i spełniał kolejne marzenia. Wszystko zmieniło się w jednej chwili, kiedy przechodził przez pasy, rozmawiał przez telefon i został potrącony przez nadjeżdżającego motocyklistę. Przeżył, ale jego ciało było sparaliżowane i wymagało nieustannej opieki. Mężczyzna właściwie nie był w stanie niczego zrobić samodzielnie.

Te wydarzenia spowodowały, że z pewnego siebie, zadowolonego z życia człowieka stał się zgorzkniałym, cynicznym i sarkastycznym (jeszcze nie starym) tetrykiem.

Czy Lou będzie potrafiła go okiełznać? Na pewno, inaczej nie byłoby tej historii. Oczywiście zajmie jej to trochę czasu, po drodze na światło dzienne wyjdzie kilka spraw, o których dotychczas nie było mowy, a które zupełnie odmienią jej poglądy na życie. Cóż to za sprawy? Tego już musisz dowiedzieć się samodzielnie!

Z twórczością Jojo Moyes zetknęłam się po raz pierwszy kilka miesięcy temu, przy okazji książki „Razem będzie lepiej”. Nie porwała mnie jakoś szczególnie, ale nie była też jakimś strasznym gniotem, ot, przeciętne czytadełko. Tym razem spodziewałam się czegoś podobnego i w sumie nie pomyliłabym się jakoś bardzo, gdyby nie historia, która urzeka i sprawia, że chociaż przez chwilę się zastanawiamy, jak my postąpilibyśmy na miejscu głównej bohaterki?

To historia, która pokazuje, jak wiele warte jest ludzkie życie i jak bardzo trzeba je szanować, bo bardzo łatwo możemy je stracić, nie kiwnąwszy nawet palcem. To współczesna wersja przypowieści o talentach.

To historia, która uświadamia nam, że ludzkie poglądy czasami diametralnie się różnią i nawet jeżeli się z kimś nie zgadzamy, to powinniśmy uszanować jego zdanie, zwłaszcza kiedy zależy nam na tej osobie w ten czy inny sposób.

W końcu to historia, która osobom uczuciowym, wrażliwym na ludzkie nieszczęście, nie pozwala przejść obojętnie, która skłania do refleksji, do dyskusji, do wprowadzenia zmian we własnym życiu albo chociaż wyznania uczuć osobie, która być może powinna o nich wiedzieć.

Polecam przeczytać, a sama teraz szukam wolnej chwili, żeby obejrzeć film i… przeczytać drugą część!

Może cię zainteresować

J. K. Rowling, J. Thorne, J. Tiffany – Harry Potter i przeklęte dziecko
Przeczytaj...
PRZEDPREMIEROWO o łowcy przestępców, J. Douglas, M. Olshaker, „Mindhunter”
Przeczytaj...
Pocałunek o smaku pomarańczy jako początek końca. Ann Patchett „Dziedzictwo”
Przeczytaj...
Wino, skrzypce i rodzinna tajemnica… „Melodia zapomnianych miłości” D. Gąsiorowska
Przeczytaj...
Paula Hawkins – Dziewczyna z pociągu
Przeczytaj...