Pięćdziesiąt twarzy Greya” to książka, która swego czasu zadziałała na ludzi (zwłaszcza kobiety) trochę jak „Sztuka kochania” Michaliny Wisłockiej. Otóż nagle okazało się, że każda kobieta ma swoje potrzeby, a dodatkowo mogą się one różnić w zależności od tego, czy mamy do czynienia z panią Kasią, czy panią Basią. Dla jednej z nich szczytem ekstazy mogło być delikatne gładzenie po plecach, inna mogła gustować w gryzieniu, wiązaniu i innych (brutalniejszych) praktykach. Książki te, chociaż tak bardzo oddalone w czasie i tak bardzo od siebie różne pod względem treściowym, przyniosły swego rodzaju… wyzwolenie.

Różnica między nimi jest jednak taka, że „Sztuka kochania” zapoczątkowała głównie zmiany w ludzkiej mentalności, które prawdopodobnie doprowadziły do wzrostu jakości życia intymnego polskich małżeństw, seria o Greyu natomiast rozbudziła wyobraźnię kobiet (w różnym wieku) i ośmieliła innych pisarzy (ewentualnie grafomanów), którzy w szufladach chowali tego typu opowieści. Od czasu do czasu pojawiają się nowe tytuły, które mają ambicje, aby na dłużej zagościć w świadomości trochę mniej wymagających czytelników, jednak od dłuższego czasu chyba nikomu się to nie udało.

Ostatnio trafiła do mnie książka należąca do nurtu dark romance, tematycznie nieco związana ze wspomnianą wyżej trylogią. K. N. Haner „Nieczyste więzy”. Zapraszam.

Na okładce możemy przeczytać:

Gdy miłość staje się obsesją, nie można się już zatrzymać

Claire czuje, że nigdy nie poradzi sobie z piętnem, które nosi w sobie od dzieciństwa. Jest zbyt krucha, bezradna, inna niż wszyscy. Staż w prestiżowej firmie to dla niej życiowa szansa. Podobnie jak doktor Douglas, świetny i szanowany terapeuta, głęboko skrywający własne mroczne sekrety. Tylko on doskonale rozumie, czym jest walka z własnymi demonami.
W jego szarozielonych oczach Claire odnajduje ten sam ogień, który spala ją samą. Oboje podejmują mroczną grę, w której obezwładniająca namiętność i bezwzględna manipulacja prowadzą na samo dno piekła. Doktor kontroluje każdy ruch dziewczyny. A może tylko mu się wydaje, bo wciąż nie wiadomo, kto rozdaje karty w tym niedozwolonym układzie…

Pierwszy thriller KRÓLOWEJ DRAMATÓW!

Główna bohaterka, delikatnie mówiąc, nie ma łatwego życia. Jest dzieckiem poczętym z gwałtu, a jej matka zmarła w czasie porodu, ponieważ nie poinformowała swoich rodziców o ciąży i wykrwawiła się w domu, kiedy wydawała dziecko na świat. Właściwie trudno się dziwić, że dziadkowie nie żywią do niej gorących uczuć, jednak wypełniają swój „rodzinny obowiązek” i wychowują wnuczkę. Zauważają jednak, że nie wszystko jest z nią w porządku, dlatego zapisują ją do różnych psychologów i mają nadzieję, że ktoś zdoła jej pomóc.

Kiedy poznajemy Claire, odbywa staż w dużej korporacji, jednak nie jest szczególnie lubiana ani w firmie, ani w mieszkaniu, które wynajmuje razem z innymi stażystami. Jest jednak kompetentnym pracownikiem, dlatego szybko zyskuje uznanie swojego przełożonego. Wydawałoby się, że ma szansę wyjść na prostą i zacząć układać sobie życie, jednak jej przeszłość, a właściwie okoliczności, w których została poczęta, zaczynają ją prześladować. W pracy syn prezesa zaczyna ją molestować, a psycholog, który miał jej pomóc w uporaniu się z problemami, sprawia, że sprawy mają się jeszcze gorzej. Co dokładnie robi? Tego dowiesz się z książki.

A co ja mogę o niej powiedzieć?

Przyznam szczerze, że gorszego tytułu już dawno nie czytałam. Mam wrażenie, że autorka zapisywała każdy wątek, który przychodził jej do głowy, każdą sytuację, którą podsunęła jej wyobraźnia, a następnie to wszystko połączyła w bezładną całość, która miała się obronić scenami brutalnego seksu. No cóż, nie obroniła się.

Nie jest to tytuł, który wciąga od pierwszej strony. Mimo wspomnianego nagromadzenia wątków, nie jest to również książka, która trzyma w napięciu i sprawia, że nie możemy się doczekać kolejnego rozdziału. Ona po prostu jest. Bohaterowie są wzmiankowani, niespójni, niedopracowani. Pojawiają się na moment, potem znikają, aby za jakiś czas pojawić się znowu, ale w zupełnie innych, często niezwiązanych ze sobą, okolicznościach.

Od dłuższej chwili siedzę i próbuję wymyślić coś pozytywnego, co mogłabym napisać o tej książce, ale zupełnie nic nie przychodzi mi do głowy. Pustka.

Mogę powiedzieć tylko jedno: ani obezwładniającej namiętności, ani bezwzględnej manipulacji nie zaznałam czytając ten tytuł. Szkoda!

Za możliwość przeczytania dziękuję:

Może cię zainteresować

Psycholog po przejściach, W. Eichelberger „Wariat na wolności. Autobiografia”
Przeczytaj...
Jak sobie poradzić z samozwańczym wilkołakiem? P. Britton „Mordercza układanka”
Przeczytaj...
Pięćdziesiąt twarzy nijakości. PRZEDPREMIEROWO: Jojo Moyes „Kolory pawich piór”
Przeczytaj...
Zmyślony chłopak i praca marzeń, PRZEDPREMIEROWO: E. Rodzeń „Chłopak, którego nie było”
Przeczytaj...
O miłości i historii. K. Droga, „Kobieta, którą pokochał Marszałek. Opowieść o Oli Piłsudskiej”
Przeczytaj...