Wielkimi krokami zbliżamy się do końca roku 2018. Chociaż bliżej mamy do końca grudnia, niż początku ostatniego miesiąca, to jednak przychodzę do Ciebie z podsumowaniem listopada. Chciałoby się powiedzieć, że lepiej późno niż wcale. Odnoszę wrażenie, że te właśnie słowa powinnam uznać za motto mijającego roku. Przynajmniej w kwestiach blogowych. Kolejny raz nie udało mi się wyrobić tak jak planowałam, ale niestety – praca jest dla mnie ważniejsza, a tam cała masa zadań. Pocieszam się tym, że jeszcze trochę i święta, a potem jeszcze trochę i ferie, więc może wtedy uda mi się trochę nadrobić. Zobaczymy.

Listopad czytelniczo wypadł całkiem nieźle. Przeczytałam kilka książek, które zostały ze mną jeszcze chwilę po przeczytaniu, a co ważniejsze – zrealizowałam swoje postanowienie noworoczne, czyli przeczytałam 150 książek w 2018 roku. Ilościowego szału nie było, bo niestety – doby wydłużyć się nie da, a ze spania zrezygnować nie jestem w stanie. No cóż – do rzeczy!

W poprzednim miesiącu…

Remigiusz Mróz, „Inwigilacja” i „Oskarżenie”. Kolejne tomy serii o Chyłce i Zordonie. Chociaż w jakiś sposób jestem zaintrygowana i niecierpliwie czekam na to, aż w bibliotece przyjdzie moja kolej, to odnoszę wrażenie, że cykl niebezpiecznie zbliża się do tasiemca, a wątek obyczajowo – romansowy rozrasta się do chorych rozmiarów. Mam nadzieję, że granica nie zostanie przekroczona!

Magda Stachula, „W pułapce”. Jestem wierną fanką tej autorki, od momentu, kiedy przeczytałam „Idealną”, to wiem, że mogę się spodziewać naprawdę niezłej książki. I nie pomyliłam się. Niebanalna historia, opowiedziana w naprawdę przyzwoity sposób. Kobieta, która budzi się na schodach swojego bloku, kiedy w końcu doprowadza się do stanu właściwego, okazuje się, że nie pamięta, co działo się z nią przez ostatnie kilka dni. Zaczyna badać sprawę. A czego się dowie? To musisz sprawdzić samodzielnie. Warto!

Iga Karst, „Zapach prawdy”. Ten tytuł przyciągnął mnie okładką. Sięgnęłam po niego, chociaż nie widziałam żadnych reklam, nikt mi jej nie polecał. Po prostu leżała w bibliotece w nowościach. Nie mogę powiedzieć, żeby to była powieść, ale do zachwytów nad nią również mi daleko. Jeżeli ktoś lubi storczyki albo przeciętne historie z wątkiem kryminalnym, to powinien być zadowolony.

Katarzyna Puzyńska, „Nora”. Kolejna część cyklu „Lipowo”. Jestem już tak bardzo zżyta z bohaterami, że nie wiem, co zrobię, kiedy autorka postanowi zakończyć pracę nad serią. Jedyne, co czasem budzi mój sceptycyzm w tej historii to fakt, że nie wydaje mi się, żeby w rzeczywistości gdzieś była taka okolica, w której ma miejsce tyle przestępstw, intryg i machlojek na raz. Ale to raczej dobrze.

Richard Paul Evans, „Tajemnica pod jemiołą”. Tytuł, o którym pisałam trochę więcej tutaj, dlatego tradycyjnie już nie będę się powtarzać. Niemniej, jeżeli ktoś lubi ten specyficzny, świąteczno – bajkowy klimat, to jest to książka w sam raz dla niego.

Charlie Donlea, „Uprowadzona”. Klub Porwań. Wyobraź sobie, że dowiadujesz się o funkcjonowaniu czegoś takiego. Żeby się do niego dostać musisz przejść osobliwą inicjację – musisz dać się porwać i zachować zimną krew. Jeżeli Ci się uda, to Ty będziesz porywać. Ale któregoś razu może się zdarzyć, że nie wrócisz. I co wtedy? Tytuł ciekawy, chociaż przyznam, że początkowo historia wydawała się być naciągana.

Jo Nesbo, „Macbeth”. Moje drugie podejście do tego autora. Pierwsze sprawiło, że nie obdarzyłam go sympatią, drugie natomiast wywołało gorące uczucia. Uwielbiam szekspirowskiego „Makbeta”, a Nesbo zafundował mi tę samą historię przeniesioną we współczesne realia. Naprawdę warto!

Hanya Yanagihara, „Ludzie na drzewach”. Podobnie jak w przypadku Nesbo, tak i po pierwszym spotkaniu z twórczością Yanagihary („Małe życie”), zdecydowanie się nie polubiłyśmy. Różnica polega jednak na tym, że w tym przypadku nic się nie zmieniło. „Ludzie na drzewach” również mi się nie podobali, chociaż czytało się dosyć szybko, to jednak fabuła była… niezbyt interesująca, delikatnie mówiąc.

Jolene Hart, „Eat Pretty: jedz i bądź piękna”. Wiesz zapewne, że w miarę regularnie sięgam po książki o zdrowym stylu życia, jedzeniu i pielęgnacji. Niestety, ta książka oprócz wydania, które jest przyjemne dla oka, nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Generalnie – jeżeli będziemy jeść owoce i warzywa, to będziemy zdrowe i piękne.

Katarzyna Berenika Miszczuk, „Ja, anielica”. Druga część cyklu o Wiktorii Biankowskiej. Tym razem bohaterka za sprawą diabelskich sztuczek trafia do… nieba. Okazuje się, że i tam są źli, którzy czyhają na jej życie, zdrowie oraz planują zapanować nad światem. Dla młodzieży idealna.

Zatem 11.

Ulubieńcy miesiąca

Dwie pozycje z poniższej listy wynikają z opisów powyżej, tylko jedną muszę wyjaśnić, więc od niej zacznę:

  • Remigiusz Mróz, „Inwigilacja” i „Oskarżenie”. Mimo wątpliwości, o których pisałam wyżej, jest to seria, która zostaje ze mną na dłużej, a to (dla mnie) jest główny wyznacznik dobrej książki.
  • Magda Stachula, „W pułapce”.
  • Jo Nesbo, „Macbeth”.

Najgorsi w miesiącu

Jak pewnie się domyślasz po tym, co zdążyłam z siebie wyrzucić, przegraną może być tylko jedna pozycja:

  • Hanya Yanagihara, „Ludzie na drzewach”.

 

Ile w 2018?

155 – tyle udało mi się przeczytać w 11 miesięcy.

Zaadoptowałam

W ramach współpracy z wydawnictwem Znak Literanova trafiła do mnie książka: Richard Paul Evans, „Tajemnica pod jemiołą”.

Zaopatrzyłam się również w kilka lektur szkolnych: „Dziady”, „Lalka”, „Makbet”, „Medaliony”, „Pan Tadeusz”, „Kordian”, „Nie-boska komedia”, „Cierpienia młodego Wertera”.

 

Plany na grudzień

Ostatni miesiąc 2018 roku zaczęłam… zaskoczenie… z Remigiuszem Mrozem i „Testamentem” oraz bestsellerem „Za zamkniętymi drzwiami”.

Może cię zainteresować

Poślizg (nie)kontrolowany. Podsumowanie sierpnia… w połowie września.
Przeczytaj...
Jak cuda, to tylko pod jemiołą! R. P. Evans, „Tajemnica pod jemiołą”
Przeczytaj...
Zwiedzanie Iranu z książką, czyli „Fashionistki zrzucają czadory” A. Chrobak
Przeczytaj...
Spełnione postanowienia i kilka innych, czyli czytelnicze podsumowanie grudnia i roku 2018
Przeczytaj...
O zachwycie wojną i rozczarowaniu magią, czyli podsumowanie października
Przeczytaj...