Żyjemy w czasach, kiedy każdy z nas ma styczność z mediami. Z niektórych z nich korzystamy wyłącznie jako bierni odbiorcy, innych jesteśmy współtwórcami. Niemal każdy dziś ma Facebooka, Twittera, Snapchata, Instagrama czy cokolwiek innego. Niemal każdego jesteśmy w stanie wyśledzić. Właściwie nikt nie jest anonimowy. I nie, nie zamierzam tego krytykować, bo sama korzystam z tych portali i aplikacji, a dodatkowo (jak spora część społeczeństwa) – prowadzę (tego!) bloga.

Faktem jednak jest, że w morzu korzyści, które przynosi nam korzystanie z mediów, znajdzie się również sporo niedogodności. Otóż pewnego dnia może się okazać, że jakiś dziennikarz postanowi zniszczyć Ci życie. Umyślnie czy nie – nieistotne.

W takiej właśnie sytuacji znalazła się bohaterka książki „Czy już zasnęłaś” autorstwa Kathleen Barber. Dziś trochę więcej o tej pozycji – zapraszam!

Życie Josie jest skomplikowane. Dziesięć lat temu jej ojciec został zamordowany na oczach jej siostry bliźniaczki. Dziewczyna widziała twarz mordercy, mężczyzna został złapany przez policję, osądzony i zamknięty w więzieniu. Niestety, nie wszystko jest tak proste jak może się wydawać. Lanie (siostra) od początku zachowuje się bardzo dziwnie, co wzbudza podejrzenia drugiej bliźniaczki. W miarę postępowania policyjnego śledztwa okazuje się, że ojciec dziewczynek – szanowany profesor – miał romans z matką mordercy. W konsekwencji tego, co się stało, Lanie wpada w złe towarzystwo, bierze narkotyki, pije alkohol, słowem – żyje na krawędzi.

Jakby tego było mało, matka dziewczynek przestaje sobie radzić z tym wszystkim i wstępuje do sekty, która zakłada przyjęcie zupełnie innego imienia i zerwanie kontaktu z najbliższymi.

Przyznasz, że to całkiem sporo traumatycznych wydarzeń jak na dwie młode dziewczyny. Między nimi narasta konflikt, który doprowadza do tego, że Josie postanawia wyjechać i ich kontakt urywa się na prawie dziesięć lat. Spokojniejsza z bliźniaczek wiedzie względnie poukładane życie. Ma partnera, którego kocha, jednak nigdy nie opowiedziała mu o swojej przeszłości. Wszystko, co tak starannie budowała przez ostatnie dziesięć lat zaczyna się chwiać, kiedy któregoś dnia o trzeciej nad ranem dzwoni telefon. To Lanie.

W tym samym czasie premierę ma internetowy podcast „Ponowne spojrzenie: morderstwo Chucka Buhrmana” autorstwa Poppy Parnell, do której zgłosiła się była kochanka profesora i jednocześnie matka Warrena Cave’a, odsiadującego wyrok za morderstwo. Dziennikarka uznała, że jest to temat na tyle kontrowersyjny, że jest w stanie przynieść jej sławę, więc zaczęła drążyć sprawę. W swoich programach rozmawiała z różnymi ludźmi, którzy mieli choćby minimalny związek ze sprawą. Aktywnie promowała każdy odcinek w mediach społecznościowych (Twitter), dzięki czemu podcast zyskał całe rzesze wiernych fanów, którzy niecierpliwie czekali na każdy kolejny odcinek. Wieść o tym, że sprawa zyskała nowe życie dotarła do całej rodziny od Josie i Lanie – aż po ich matkę, która wciąż była członkinią sekty.

Jaki wpływ na życie głównej bohaterki i jej rodziny miało ponowne rozpatrywanie zbrodni sprzed lat? Czy Poppy Parnell udało się odnaleźć mordercę? Czy był Nim Warren Cave? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie w książce.

A co ja o niej myślę?

Przyznam, że jest to książka, wobec której miałam spore oczekiwania. Reklamowana jako:

Lektura obowiązkowa dla czytelniczek „Wielkich kłamstewek” i „Ostrych przedmiotów”.

Obie przytaczane przez wydawcę powieści czytałam, pierwszą byłam nawet zachwycona, a zwłaszcza po obejrzeniu serialu, który zadziałał jako uzupełnienie książki. Poczułam się zatem niemal pewna, że czeka mnie całkiem interesująca lektura. I właściwie tak było, ale jest kilka kwestii, do których można się przyczepić.

Niewątpliwie ciekawy jest tutaj temat. Tragiczna przeszłość rodziny i żądny sławy dziennikarz, który nie cofnie się przed niczym, żeby wywlec na światło dzienne najgorsze brudy i najgłębiej skrywane tajemnice. Cytowane wpisy na Twitterze sprawiają, że czytelnik ma świadomość, że autorka zrobiła chociaż minimalny research dotyczący współczesnych mediów i wie, że skoro bohaterka jej powieści jest dziennikarką, to nie można ograniczyć się wyłącznie do nagrywanego przez nią podcastu.

Tym, co sprawiło, że nie będę zachwycać się tą pozycją jest zakończenie historii. Do bólu przewidywalne. O ile dobrze pamiętam, to jeszcze przed tym jak dobrnęłam do setnej strony, podejrzewałam, co stanie się na końcu. Czekałam jednak na zaskoczenie. I się nie doczekałam. A szkoda, bo sama historia naprawdę miała potencjał.

Nie mogę jednak powiedzieć, że jest to książka, której nie warto przeczytać. Warto. Ale tylko przy założeniu, że mocne wrażenia są nam do szczęścia niepotrzebne i chcemy zapoznać się z historią Josie od początku do końca.

Premiera książki 5 czerwca!

Za możliwość przeczytania dziękuję:

Może cię zainteresować

Kiedy „Grey” wejdzie za mocno, czyli K. N. Haner „Nieczyste więzy”
Przeczytaj...
Ognisty temperament i anielski głos. PRZEDPREMIEROWO: K. Droga „Hanka. Pierwsza powieść o Ordonównie”
Przeczytaj...
Wino zamiast zupy i autoutylizacja alkoholu, czyli E. Winnicka „Zbuntowany Nowy Jork”
Przeczytaj...
Jak sobie poradzić z samozwańczym wilkołakiem? P. Britton „Mordercza układanka”
Przeczytaj...
Psycholog po przejściach, W. Eichelberger „Wariat na wolności. Autobiografia”
Przeczytaj...