Motyw pisarza czy pisarki w tekstach kultury jest stosunkowo mało popularny. Dlaczego mnie to dziwi? Otóż dlatego, że większość osób, które podejmują się napisania książki, inspiruje się (w mniejszym bądź większym stopniu) własnymi doświadczeniami. Cóż więc bliższego, niż potyczki z agentami i wydawnictwami, które mogłyby, ale zazwyczaj nie chcą, wydać ich powieści? Jakież inne problemy, niż brak weny twórczej czy niemoc w starciu z niezbyt barwnym bohaterem byłyby prostsze do opisania?

Otóż okazuje się, że kreatywność autorów nie zna granic i tylko niektórzy z nich decydują się na to, ażeby głównymi bohaterami ich książek byli właśnie ludzie im podobni.

Do tej pory czytałam kilka takich historii, między innymi pióra Alka Rogozińskiego czy Olgi Rudnickiej. Dziś przychodzę do Ciebie z najnowszą powieścią jednego z najbardziej poczytnych autorów tzw. literatury kobiecej czy mówiąc prościej – romansów. Richard Paul Evans, bo o nim mowa i „Hotel pod jemiołą”, zapraszam!

Kimberly jest kobietą, której los nie rozpieszcza. Od najmłodszych lat sukcesywnie była poddawana ciężkim próbom. Najpierw jej matka, zmagając się z silną depresją, czterokrotnie próbuje popełnić samobójstwo. Za piątym razem jej się udaje. W święta. Na szczęście jej ojciec dosyć dobrze radzi sobie ze stratą i podejmuje trud samodzielnego wychowania córki. Z powodzeniem.

Na tym nie zakończyły się problemy Kim. Jak sama o sobie mówi, jest jedną z tych dziewcząt, które zawsze miały chłopaka. Samo posiadanie nie przełożyło się jednak na jakość tych relacji, ponieważ zaręczyny dwukrotnie zostały zerwane, a późniejsze małżeństwo z wykładowcą akademickim zakończyło się rozwodem, kiedy na jaw wyszło, że mąż oprócz psychicznego znęcania się nad Kimberly, ma na koncie także romans z sześcioma studentkami… jednocześnie.

Największym marzeniem głównej bohaterki jest wydanie książki. Któregoś dnia trafia na reklamę kursu dla pisarzy, na którym jako prelegent ma wystąpić jeden z jej ulubionych autorów. Sam kurs jest jednak na tyle drogi, że postanawia poprosić ojca, żeby w ramach prezentu gwiazdkowego, dołożył jej się do opłacenia udziału. Mężczyzna wie, że córce bardzo na tym zależy, więc z oszczędzonych pieniędzy opłaca jej cały kurs. Kimberly, oczywiście, jest zachwycona, jednak do czasu, kiedy ojciec przekazuje jej informację, która (po raz kolejny) okaże się być kłodą pod (i tak już poobijane) nogi.

Czy na kursie uda jej się czegoś nauczyć? Kogo tam pozna? Czy jej książka zostanie wydana? Czy życie przestanie być dla niej tak okrutne? Odpowiedzi znajdziesz w „Hotelu pod jemiołą” 😉

A co ja w tej powieści znalazłam?

Richard Paul Evans po raz kolejny serwuje swoim czytelnikom powieść o kobiecie takiej jak ja i wiele innych. Chociaż wydaje się, że los się na nią uwziął, to nie różni się niczym od osób, które spotykamy na ulicy. Mogłaby się załamać, poddać i przestać dążyć do realizacji marzeń, postanawia jednak jeszcze raz spróbować. I okazuje się, że ten wybór będzie przełomowy. Bo chociaż nagle nie zrobi się cudownie, to będzie lepiej, bo znajdzie cel, pozna ciekawych ludzi i nabierze sił do dalszej walki. To wszystko może się zdarzyć w życiu każdego z nas. Moim. Twoim. Twojej sąsiadki. Pana, którego mijasz codziennie na ulicy.

Co więc daje nam „Hotel pod jemiołą”?

Powiedziałabym, że nadzieję. Na lepsze jutro. Na to, że w końcu wszystko się poukłada, że znajdziemy szczęście, które czeka na każdego z nas, ale musimy tylko dobrze poszukać. Przynosi także wiarę w siłę marzeń, miłości, przyjaźni i rodziny.

Pod płaszczykiem powieści, którą czyta się prosto, łatwo i przyjemnie, która nie powala pomysłem, kreacją postaci ani językiem, otrzymujemy książkę, która napełnia nasze serca nadzieją, miłością i życzliwością. A więc tym, czego w nadchodzące święta nie może zabraknąć.

Na prezent? Idealna!

Za możliwość przeczytania dziękuję:

Może cię zainteresować

Pizza, wino i święty spokój, czyli „Wielki Ogarniacz Życia…” Pani Bukowej
Przeczytaj...
Lipowo, Czarna Madonna i czytanie w myślach, czyli podsumowanie października
Przeczytaj...
Miłość, pieniądze i wielka sława. „Nie zapomnij mnie” Anna Bellon
Przeczytaj...
Niewybredne zaloty do starych babć, czyli „Wymazane” M. Witkowskiego
Przeczytaj...
O tym jak ojciec podpalił córkę, „Najlepszy powód, by żyć” Augusta Docher
Przeczytaj...