W naszej kulturze utarło się, że kobieta powinna być młodsza od mężczyzny. Biorąc pod uwagę fakt, że mężczyźni są wzrokowcami, ma to nawet jakiś sens. Patrząc jednak na to, że to kobiety (statystycznie) żyją dłużej, sens ów nieco blednie.

W każdym razie, kiedy widzimy na ulicy parę i kobieta jest (albo wydaje się być) starsza, to (delikatnie mówiąc) się dziwimy. Sama pamiętam jak swego czasu reagowałam niemal obrzydzeniem, kiedy młodszy chłopak chciał się ze mną umówić. Możliwe, że dzisiaj nadal nie byłabym z tego faktu zadowolona, ale nie sprawdzam 😉

Kobieta ma być wizytówką mężczyzny. Każdy „samiec” chciałby mieć przy sobie partnerkę, której inni będą mu zazdrościć, za którą będą się oglądać. Musi się mieścić w aktualnych kanonach piękna, obecnie: być wysoka (ale nie za bardzo), szczupła, najlepiej z dużym biustem i kształtnym tyłkiem, mieć długie włosy, olśniewająco białe zęby, zadbane dłonie i stopy. Najlepiej, żeby nosiła dopasowane sukienki i buty na piętrowych obcasach. Wtedy nie przejdzie niezauważona.

A teraz zastanów się, jaka byłaby Twoja reakcja, gdyby obok Ciebie, tuż pod Twoim nosem, przeszli (trzymając się za ręce) kobieta 65+ i mężczyzna 25+?

Babcia z wnukiem? Matka z synem? A może zboczeńcy? Jeżeli jeszcze zastanawiasz się nad odpowiedzią, to może pomoże Ci w tym najnowsza książka Michała Witkowskiego „Wymazane”, w której obrazów zbliżonych do tego, który opisałam powyżej, jest całe mnóstwo.

Zapraszam na recenzję 😉

Michał Witkowski jest postacią kontrowersyjną. Przyznam, że miałam poważne opory przed dopiskiem „w polskiej literaturze”, bo tak naprawdę, zanim przeczytałam jego książki, to dał się poznać z tej dziwniejszej / gorszej strony jako stały bywalec portali plotkarskich. A to nie jest dobre, jeżeli chce się pisać wartościowe książki. Jest dobre, jeżeli celem samym w sobie jest pojawianie się w mediach.

No nic, skupmy się na powieści.

Wydawca reklamuje ją słowami:

Wymazane to miasteczko na Dzikim Wschodzie, położone między Lasem, W Którym Rosną Same Trujaki a parkingiem dla TIR-ów „Tijuana”. Kilka bloków postawionych na bagnach, w próżni. W tej scenerii, zapełnionej całą galerią oryginałów, rozgrywa się przewrotny romans, harlequin à rebours. Wszystko odbywa się tu na odwrót niż w klasycznej historii miłosnej. Pięknego Damiana fascynują jedynie ciała stare, grube i porozciągane, a królowa pieczarek Alexis ma wobec niego podstępny plan. Historia pęcznieje od żądz i emocji.

Głównym bohaterem jest Damian, Damian Piękny, który (podobno) w pełni zasługuje na swoje nazwisko. Nie jest jednak „normalnym” mężczyzną, ponieważ nie pociąga go wszystko to, o czym pisałam wyżej. Jego wymarzona kobieta jest stara, ma zmarszczki, wiszącą skórę i fałdy tłuszczu. Na poszukiwania wybranki serca Damian wybiera się więc do miejscowości sanatoryjnych, bo tam aż roi się od takich „okazów”. Tym szczęśliwszy jest w swojej wyjątkowości, że kobiety, które mieszczą się w kręgu jego zainteresowań, najczęściej są samotne i żyją w przeświadczeniu, że już nic więcej ich w życiu nie spotka. Czasem bardzo się mylą.

Alexis jest obrotną biznesmenką w podeszłym wieku, która kieruje wieloma firmami i zarabia ogromne pieniądze. Nie marzy o romantycznej miłości, a o takiej fizycznej, rozwiązłej, wyuzdanej. Choruje na raka i ma świadomość, że jej życie powoli dobiega końca, dlatego ma dla głównego bohatera propozycję: weźmie z nią ślub, ona przyjmie jego nazwisko i do ostatniej minuty (albo i sekundy) jej życia, będą uprawiać seks. W zamian za to, ona pozbędzie się wszystkich firm, które prowadzi – sprzeda je i spienięży majątek, a całość zapisze na niego. Brzmi jak marzenie dla pospolitego nieroba? Pewnie tak. A czy Damian postąpi tak jak postąpiłby ktoś inny na jego miejscu? Przeczytaj i się przekonaj.

„Wymazane” to książka bardzo specyficzna, tak samo jak specyficzny jest jej autor. Powieść dla ludzi, którzy do życia i literatury podchodzą z dystansem, którzy wyłapują sarkazm i nie są zbyt wrażliwi na punkcie czystości językowej. U Witkowskiego, bowiem, nie ma subtelności.

On stawia na skrajności. Zestawia piękno z brzydotą, u niego pozorny komizm, fikcja, po chwili zastanowienia, stają się tragiczną rzeczywistością.

Jeżeli czytać tę powieść dosłownie, nie doszukując się w warstwie fabularnej głębszego sensu, nie zwracać uwagi na wszechobecny sarkazm, groteskę i czarny humor, to jest to historia zupełnie nieciekawa. Ot, młody mężczyzna, który nie kiwnąwszy palcem, osiągnął w życiu całkiem sporo. Pospolity nierób, a na dodatek dewiant, którego nie kręcą kobiety w jego wieku, który woli staruszki i dancingi, a nie wielkie imprezy w stylu Warsaw Shore.

Jeżeli zaś przysiąść nad tą książką dłużej, zagłębić się, zastanowić, poszukać we wszechobecnym, przeważnie skrajnym, erotyzmie i wulgarności głębszego przekazu, to okaże się, że wcale nie trzeba kopać głęboko. Okaże się nagle, że książka próbuje nam uświadomić, że żyjemy na świecie, na którym liczy się to, co materialne, liczy się piękno zewnętrzne, które przemija, a potem zostaje tylko ta brzydka, stara, pomarszczona i otłuszczona skorupa.

Witkowski w bardzo umiejętny sposób zmusza nas do refleksji. Oburza, wywołuje grymas obrzydzenia i chęć podjęcia dialogu. Ośmiesza i piętnuje, nie skąpi humoru, którym okrasza gorzką prawdę o współczesnym świecie. Nie żałuje też powiązań z innymi tekstami kultury, mamy tutaj mnóstwo nawiązań zarówno do tekstów współczesnych (Warsaw Shore, gazetki z Tesco), jak i do kanonu lektur (Mickiewicz). Autor jawi się nam (po raz kolejny) jako baczny obserwator rzeczywistości, tyleż rzetelny w swoich spostrzeżeniach, co bezwzględny. I być może to sprawia, że jego książki są tak prawdziwe.

Kontrowersyjne, inne, wyróżniające się… dobre!

Za możliwość przeczytania dziękuję:

Może cię zainteresować

Siedem minut po północy i siedemnaście w miesiącu, podsumowanie listopada
Przeczytaj...
Nadzieja ukryta pod jemiołą, R. P. Evans, „Hotel pod jemiołą”
Przeczytaj...
Kraina Jezior i mała stabilizacja, PRZEDPREMIEROWO: J. Rebanks, Życie pasterza
Przeczytaj...
Pocałunek o smaku pomarańczy jako początek końca. Ann Patchett „Dziedzictwo”
Przeczytaj...
Lipowo, Czarna Madonna i czytanie w myślach, czyli podsumowanie października
Przeczytaj...