Na studiach odkryłam, że poza fantastyką fascynują mnie seriale o tematyce zupełnie przeciwnej. Pewnego dnia (po sesji!) bezmyślnie skakałam po kanałach, żeby znaleźć coś ciekawego do obejrzenia i natknęłam się na „Ostry dyżur”. Akurat emitowano odcinek o kobiecie, która miała problem z alkoholem, wyszła do sklepu po kolejną flaszkę, jej dziecko wypadło z łóżeczka albo czegoś innego, w każdym razie coś stało się z jego główką. Kiedy wróciła do domu, zobaczyła, że z małym (albo małą, nie pamiętam) jest coś nie tak, więc zabrała ją / jego do szpitala. Na miejscu zaopiekowano się dzieckiem i dostrzeżono problem matki, a także podjęto odpowiednie kroki (opieka społeczna i te sprawy). Kobieta tak bardzo wystraszyła się tego, że straci dzieci, że zamknęła się w samochodzie, wylała na siebie wódkę i podpaliła się. Powiesz, że „Trudne sprawy” albo inna „Ukryta prawda”, ale od tamtej pory zaczęłam na bieżąco oglądać ten serial, przynajmniej dopóki nie zmienił mi się plan zajęć i nie byłam w tym czasie na uczelni.

Po latach natrafiłam na genialny serial „The Knick”, który okazał się nieco ambitniejszy niż „Ostry dyżur”, a za którym do tej pory tęsknię straszliwie, bo trzeciego sezonu jak nie było, tak nie ma. I być może przez tę tęsknotę, być może przez brak czasu albo jeszcze coś innego, przestałam oglądać seriale medyczne. Czasem sięgam po książki w tym temacie, ale i to raczej rzadko.

Postanowiłam, że pora coś z tym zrobić i może wrócić do starych przyzwyczajeń, dlatego dzisiaj przychodzę do Ciebie z książką „Eksperyment” Luke’a Dittricha. Zapraszam!

O eksperymentach, które były wykonywane na ludziach w czasie drugiej wojny światowej mówi się sporo. Powstało całe mnóstwo książek i artykułów na ten temat, nakręcono wiele filmów, a temat – chociaż coraz bardziej odległy w czasie – wciąż się przewija. Nieco ciszej przyznaje się, że gdyby nie to, co działo się wtedy w laboratoriach, dzisiejsza medycyna nie byłaby tak zaawansowana, bo to właśnie dzięki tamtym działaniom, lekarze mogli pozyskać wiele nowych informacji o ludzkim ciele. Ale czy wraz z drugą wojną światową zakończyły się eksperymenty na ludziach? Henry Gustav Molaison jest przykładem tego, że działo się to (i prawdopodobnie dzieje nadal) jeszcze wiele lat później.

W wieku 7/8 lat został potrącony przez rowerzystę, początkowo wydawało się, że nic mu nie jest, jednak później zaczęły u niego występować objawy epilepsji, które z czasem tak bardzo się nasiliły, że mężczyzna nie mógł normalnie funkcjonować. W wieku 27 lat Henry decyduje się na operację, która ma na celu zniwelowanie ataków i umożliwienie mu normalnego życia. Terapia jednak była eksperymentalna, co znaczyło tyle, że powikłania po operacji, którą pacjent miał przejść, były nieznane. Okazało się, że po wycięciu płatów mózgu, które odpowiadały za ataki epileptyczne, mężczyzna stracił pamięć. I nie była to utrata jednorazowa.

Po operacji młody mężczyzna każdy dzień przeżywał na nowo. Jak w nieco bardziej makabrycznej wersji „50 pierwszych randek”. W tym momencie utracił również tożsamość: już nie był Henrym Gustavem Molaisonem, ale Pacjentem H. M. I chociaż to jemu w dużej mierze zawdzięczamy obecny stan wiedzy lekarzy w zakresie neurochirurgii, to tak naprawdę niewiele ludzi ma pojęcie, kim naprawdę był.

Autor „Eksperymentu”, prywatnie wnuk mężczyzny, który przeprowadził operację wycięcia płatów mózgu u Molaisona, chce w swojej książce przywrócić mężczyźnie tożsamość, sprawić, że odzyska to, co utracił wiele lat temu. Czy mu się to udało?

Już na wstępie trzeba powiedzieć, że nie jest to tytuł prosty. Chociaż cel szczytny i historia, którą powinien znać każdy, to jednak specjalistyczne słownictwo, którym posługuje się autor (trzeba mieć świadomość, że i tak jest dostosowane do przeciętnego odbiorcy) może skutecznie zniechęcić niedzielnych czytelników, którzy sięgają po książki lekkie, łatwe i przyjemne. Dittrich opowiada historię Molaisona od początku, przytacza rozmowy, które zostały z nim przeprowadzone w ramach eksperymentu, a które pokazują, jak wielka krzywda została mu wyrządzona: utrata pamięci postąpiła u niego tak bardzo, że lekarka, która przeprowadza z nim rozmowę i wyjdzie na jakiś (krótki) czas, po powrocie musi przedstawiać się od nowa, tak jakby rozmawiała z człowiekiem, którego widzi pierwszy raz w życiu. Poza tym autor przytacza również elementy biografii swojego dziadka, próbując przybliżyć czytelnikowi motywację, która nim kierowała podczas wykonywania operacji na mózgu.

Eksperyment” moim zdaniem spełni swoją funkcję wyłącznie wtedy, kiedy dotrze do wielu ludzi. Tak, aby możliwie najwięcej osób dowiedziało się o tym, że „Pacjent H. M.” był konkretną osobą, której życie mogło potoczyć się zupełnie inaczej, który mógł funkcjonować tak jak Ty, tak jak ja, ale jego historia zakończyła się inaczej. Gorzej? Dla niego na pewno. A dla nas?

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

 

 

Może cię zainteresować

PRZEDPREMIEROWO: Richard Paul Evans – Ścieżki nadziei
Przeczytaj...
Z kulturą w więzieniu, czyli „Dżentelmen w Moskwie” A. Towles
Przeczytaj...
Nadzieja ukryta pod jemiołą, R. P. Evans, „Hotel pod jemiołą”
Przeczytaj...
Błękitne koszmary? Katarzyna Michalak, „Błękitne sny”
Przeczytaj...
PRZEDPREMIEROWO o łowcy przestępców, J. Douglas, M. Olshaker, „Mindhunter”
Przeczytaj...