Włochy kojarzą się ludziom z kilkoma kwestiami. Pierwszą z nich jest jedzenie, szczególnie pizza i makarony. Nie znam chyba osoby, która nie lubiłaby okrągłego przysmaku, który tradycyjnie powinien być podawany na cienkim cieście J Podobnież nie znam człowieka, który pogardziłby spaghetti bolognese. Ja sama jestem ogromną fanką jednej knajpki w Zgorzelcu, gdzie podają najlepszą pizzę „cztery pory roku” i podobno własnoręcznie robią makaron z mąki, którą sprowadzają z Włoch. Rewelacja! Jeżeli się wybierasz – daj znać, a powiem Ci, gdzie szukać 🙂

Kolejną kwestią, która przychodzi mi do głowy jest… moda. Bo która kobieta nie marzyła nigdy o tym, żeby wsiąść do samolotu i wybrać się z najlepszą przyjaciółką na zakupy do Mediolanu? Podejrzewam, że każda, ale smutna prawda jest taka, że niewiele z nas na to stać…

Z Italią może kojarzyć się ciepły klimat, specyficzna zabudowa miast, wybuchowy temperament albo koncentracja na rodzinie. Dla osób bardziej zorientowanych w tym, co dzieje się na świecie, z Włochami nierozerwalnie kojarzyć się będzie… mafia. A skoro mafia, to powiesz, że Cosa Nostra. I pewnie masz słuszność, bo jest to najbardziej znana włoska organizacja przestępcza. Z tym, że nie jest jedyna.

Dziś przychodzę do Ciebie z książką, która opowiada o mafii kalabryjskiej, tzw. ‘ndranghetcie, która swoim zorganizowaniem i zbrodniami dorównywała najgorszym, a swoją potęgę budowała właśnie na tym, że tak niewiele osób „na zewnątrz” wiedziało o jej istnieniu. Alex Perry „Dobre matki. Prawdziwa historia kobiet, które przeciwstawiły się najpotężniejszej mafii świata”.

Wydawca zapowiada ją następująco:

Ta książka miała nie powstać. Przedstawieni w niej ludzie ukrywają się lub nie żyją. Autor również usłyszał groźby pod swoim adresem.
Mafia kalabryjska to dzisiaj najpotężniejszy syndykat zbrodni na świecie. Znana jako ‘ndrangheta, działa w 120 krajach, zarządza bilionami euro, piorąc brudne pieniądze dla cosa nostry, camorry, kolumbijskich karteli i rosyjskiej mafii. Kontroluje 80% rynku twardych narkotyków w Europie.
Wpływa też na sytuację polityczną na świecie – szantażowała rządy Tajlandii i Indonezji. Prawdopodobnie to ona stała za śmiercią dziennikarza Jána Kuciaka i wywołała kryzys polityczny na Słowacji.
Członków mafii kalabryjskiej łączą relacje rodzinne, a organizacji nie da się opuścić. Nawet jeśli jesteś tylko córką lub żoną. Jeśli odchodzisz, znikasz na zawsze.
A jeśli chcesz innego życia dla swoich dzieci, musisz mieć odwagę, aby przeciwstawić się rodzinie, która ci tego nie wybaczy. Która nie będzie mieć problemu z tym, żeby zabić twoją córkę. Nie zawaha się rozpuścić twoich kości w kwasie solnym.
Trzy dobre matki znalazły w sobie siłę, aby podjąć największe ryzyko – zdradzić swoich ojców i mężów, żeby ocalić synów i córki.
Oto wstrząsające kulisy największej wojny, jaką kobiety wypowiedziały włoskiej mafii w XXI wieku.

Już sam opis sprawia, że ciarki przechodzą po plecach i chociaż wiesz, że przed Tobą trudna historia, która najpewniej nie będzie miała szczęśliwego zakończenia, to jednak musisz ją poznać.

Książka rozpoczyna się od nakreślenia biografii Lei Garofalo, która była córką jednego mafioza, uparcie dążyła do tego, żeby zmienić swoje życie i uciec od mafii, jednak wyszła za mąż za mężczyznę, który podzielał przestępcze zapędy jej ojca. Był nim Carlo Cosco, z którym później miała córkę Denise. Kiedy zorientowała się, że jej małżeństwo nie było wynikiem wielkiej, romantycznej miłości, a kalkulacją ze strony wybranka, który liczył, że dzięki temu związkowi jego status się polepszy, było już za późno na zmiany. Narodziny córki sprawiły, że po chwilowych wątpliwościach, znowu zapragnęła żyć, bo miała osobę, wokół której wszystko się kręciło. Niestety, mąż nadal skupiał się na przestępczej działalności i to do tego stopnia, że naraził rodzinę na niebezpieczeństwo. Kiedy zabił swojego największego wroga, awansując tym samym w mafijnej hierarchii, Lea postanowiła zrobić z tym porządek i zdecydowała się na współpracę z karabinierami. Otrzymała status świadka koronnego i przez lata mogła ukrywać się przed mafią, wiodąc względnie spokojne życie. W zamian za ochronę złożyła wyczerpujące zeznania, które obciążały jej męża i pozwoliły zamknąć go w więzieniu. Niestety, z czasem okazało się, że to, co powiedziała nie było wystarczające i odebrano jej ochronę. Lea i Denise straciły środki do życia, miały więc dwa wyjścia: zdobyć pieniądze lub pogodzić się z Carlem. Wybrały drugą opcję. Na nieszczęście dla Lei, która niedługo później została zamordowana, a następnie jej zwłoki zostały rozpuszczone w kwasie solnym.

Pomyślisz pewnie, że to oburzające, ale okazuje się, że jest to całkiem powszechna praktyka w tamtych środowiskach. Kobieta, która w jakikolwiek sposób przyniosła hańbę rodzinie, musiała zostać ukarana – najczęściej śmiercią. Brak kary sprawiał, że rodzinna hańba była jeszcze większa. Ojcowie, mężowie, bracia nie mieli żadnych skrupułów przed zamordowaniem najbliższych im osób. Honor był najważniejszy.

Los Lei od początku wydawał się być przesądzony. Nic więc dziwnego, że mając perspektywę takiego zakończenia swojego życia, włoskie kobiety wolały cierpieć w milczeniu. Okazuje się jednak, że kobiet, które zrobiłyby wszystko, aby ich dzieci mogły dorastać w środowisku wolnym od przemocy, jest nieco więcej. Książka Alexa Perry’ego opowiada o losach kolejnych dwóch, a (mam nadzieję) z czasem będzie ich jeszcze więcej. Jeżeli temat zaciekawił Cię tak samo jak mnie – polecam sięgnąć po ten tytuł. Premiera już 19 września.

„Dobre matki…” to książka wstrząsająca. To książka, która sprawia, że to, co dotychczas większość z nas widziała tylko w filmach, zaczyna nabierać realnych kształtów. Po przeczytaniu zaczynamy współczuć tym, o których czytamy, a z drugiej strony doceniamy to, że w Polsce takie rzeczy się nie dzieją. Ale czy na pewno? Jeżeli prześledzić wpływy mafii kalabryjskiej, to nie mamy żadnej gwarancji na to, że nie sięgają one aż tutaj.

Nie jest to tytuł, który zachwyca pomysłem. Nie można rozpływać się nad kunsztem autora. Nie czyta się tego prosto, łatwo i przyjemnie, a jednak jest to historia, która wbija w fotel i przez długie godziny nie pozwala myśleć o niczym innym. Mam nadzieję, że sprawi ona, że więcej Włoszek postanowi pójść w ślady bohaterek tej pozycji i dzięki ich odwadze, mafia zostanie pokonana, a Italia znów będzie się kojarzyć wyłącznie z pysznym jedzeniem i zachwycającymi ubraniami.

Za możliwość przeczytania dziękuję:

Może cię zainteresować

Tym straszniejsze, że prawdziwe… M. Wójcik „Treblinka ’43. Bunt w fabryce śmierci”
Przeczytaj...
Emancypacja w XXI wieku, PREMIERA: Jean Sasson, W kręgu księżniczki
Przeczytaj...
Po Conradowsku o podróży, PRZEDPREMIEROWO: M. Janiszewski „Ortodroma”
Przeczytaj...
O tych, którzy przysięgali nie szkodzić. PRZEDPREMIEROWO dr R. Awdisz „W szoku”
Przeczytaj...