Kolejny miesiąc upłynął. Cieszę się jak dziecko, kiedy pomyślę, że jeszcze niespełna dwa miesiące i będę się chwalić błogim lenistwem i robieniem tego, na co mam ochotę, bez konieczności przejmowania się faktem, że nazajutrz trzeba rano wstać do pracy. Zanim to jednak nastąpi, jeszcze całe mnóstwo pracy (między innymi papierkowej) przede mną, ale póki co – matury.

Kwiecień był dla mnie dosyć ciężki, ponieważ w tym roku jestem odpowiedzialna za szeroko pojętą „promocję szkoły”, więc biegałam po agencjach reklamowych, sklepach, drukarniach i innych miejscach, zajmowałam się dniami otwartymi, wyjazdami do szkół i wieloma innymi kwestiami. Siedziałam w pracy od rana do wieczora, a po powrocie do domu, musiałam nadal dopracowywać szczegóły. Całe szczęście, to już za mną, więc powinno być tylko luźniej 🙂

Jeżeli chodzi o kwestie czytelnicze, to przez święta trochę mniej jeździłam tramwajem, ale i tak udało mi się przeczytać całkiem sporo książek, także nie mogę narzekać. Gorzej było jednak z tekstami na blogu, bo znów pojawiły się 3 recenzje i podsumowanie minionego miesiąca. Nie wiem, jak będzie teraz, ale nadal zamierzam próbować dojść do własnych zamierzeń.

Dość już zrzędzenia, przechodzimy do konkretów!

Ile w miesiącu?

Czternaście, dokładnie tyle udało mi się przeczytać. Całkiem sporo, przyznam, że sama się nie spodziewałam, że wyjdzie aż tyle! Ale po kolei.

Elizabeth Chadwick, „Pieśń królowej”. Książka, która przez ostatnie miesiące spamowała moją tablicę na Facebooku, więc stwierdziłam, że się skuszę i ją przeczytam, zwłaszcza, że zapowiedzi były naprawdę obiecujące. Wypożyczyłam, zapoznałam się i… niecierpliwie czekam na drugą część! Książka opowiada historię młodej dziewczyny, która z dnia na dzień traci ojca i chociaż jeszcze nie uporała się z jego śmiercią, to musi oswoić się z myślą, że wychodzi za mąż i zostanie królową. Jest tą perspektywą przerażona, jednak jej lęk trochę maleje, kiedy poznaje przyszłego męża. Mężczyzna jest przystojny, jednak bardzo wierzący i bogobojny (rymy składam jak Mickiewicz Adam!). Jego obsesja (bo tak można to nazwać) sięga na tyle daleko, że po każdym stosunku seksualnym, który odbywa z żoną, klęczy i gorąco się modli. Czasami o potomka, a czasami o przebaczenie, bo wierzy, że uprawiając seks, popełnia grzech. Ile bohaterka z nim wytrzyma? Polecam przeczytać i sprawdzić! 🙂

Marcin Kącki, „Fak maj lajf”. Pozycja, którą recenzowałam tutaj, dlatego standardowo nie będę się rozpisywać. Ciekawa, inna, prawdziwa, warta uwagi, ale niekoniecznie pozycja obowiązkowa. Do pośmiania się i podjęcia refleksji.

Katarzyna Berenika Miszczuk, „Szeptucha”. Tytuł, który przewinął się na każdym blogu z recenzjami, który miałam okazję odwiedzić. Przyznam, że i mnie oczarował. Szeptucha w kulturze słowiańskiej jest kobietą, która zajmuje się leczeniem ludzi za pomocą ziół i wszystkiego, co pochodzi z natury – tak upraszczając. Ma w sobie trochę z czarownicy, może dlatego też nazywają ją Babą Jagą. Akcja powieści toczy się w czasach współczesnych, jednak znacząco różni się historia naszego kraju, otóż Mieszko wcale nie przyjął chrztu, a po świecie dalej chodzą słowiańscy bogowie. Główna bohaterka jest natomiast lekarką, która ukończywszy studia, trafia na roczną praktykę do szeptuchy. Jest pełna sceptycyzmu, nie wierzy w ziołolecznictwo, panicznie boi się komarów i innych pełzających czy latających stworzonek, a wielką wartość mają dla niej leki wyprodukowane w aptece i… sterylne. Szybko jednak przyjdzie jej zmienić podejście do wielu spraw i zweryfikować światopogląd.
Powiem jedno: WARTO!

Laura Barnett, „Wersje nas samych”. Przyznam, że ta książka nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia. Sięgnęłam po nią w bibliotece dlatego, że miała ciekawą okładkę, jednak zupełnie nie przełożyło się to na wnętrze powieści. Nudna, ciągnie się jak flaki z olejem, nie polecam.

Matthew Quick, „Wszystko to, co wyjątkowe”. Książka autora „Poradnika pozytywnego myślenia” przeznaczona dla młodzieży, która nie idzie z nurtem, a trzyma się na uboczu, która nie robi tego, co wszyscy, bezmyślnie. Historia dziewczyny, której życie zmieniło się pod wpływem książki i jej autora. Na lepsze czy gorsze, polecam sprawdzić, bo warto.

Jane Harper, „Susza”. W typowo rolniczej okolicy panuje susza. Mieszkańcy są zdesperowani, tracą pieniądze, odchodzą od zmysłów. Do tego stopnia, że któregoś dnia na jednej z farm zostaje znaleziona martwa rodzina. Żona, mąż, syn, tylko kilkumiesięczna córeczka nie została zamordowana. Wina spada na męża, wszyscy zakładają, że z powodu suszy i związanych z nią problemów, morduje rodzinę, a następnie popełnia samobójstwo. Ta wersja wydaje się wiarygodna, nawet rodzice mężczyzny jej nie kwestionują. Do miasta przyjeżdża przyjaciel podejrzanego, który pracuje w policji, poproszony przez ojca, podejmuje śledztwo w tej sprawie. Co odkryje? Czy mąż i ojciec był w stanie zamordować swoją rodzinę? Czy wydarzenia z przeszłości i nawarstwiające się problemy mogły popchnąć go do tak okropnego czynu? Sprawdź, bo książka porywa i czyta się ją jednym tchem.

Kate Atkinson, „Jej wszystkie życia”. Chociaż pozycja była dosyć ciekawa, to czytanie było dla mnie męczarnią. Przeskakiwanie, wszechobecny chaos. Mi się nie podobało. I wystarczy.

David Jackson, „Stukanie do mych drzwi”. Jest policjant po przejściach, jest zbrodnia i była dziewczyna. Ktoś morduje policjantów, okalecza zwłoki, a na miejsce zbrodni podrzuca martwe ptaki i cytaty. Brzmi makabrycznie? Pewnie trochę tak. A kto morduje? No cóż, wydarzenia sprzed lat odciskają piętno na teraźniejszości i przyszłości.

Robert Bryndza, „Dziewczyna w lodzie”. Tak, kolejna książka z „dziewczyną” w tytule. Zostaje zamordowana młoda kobieta. Pochodziła z bogatej i wpływowej rodziny, miała sporo znajomych (głównie płci męskiej) i narzeczonego. Jej zwłoki zostają znalezione w zamarzniętym jeziorze. Sprawą zajmuje się policjantka po przejściach, która ucieka w pracę, żeby nie myśleć o tym, co straciła. Pojawiają się kolejne pytania, przeszkody i kolejne morderstwa. Podsumowując? Całkiem niezły kryminał.

Adrian Grzegorzewski, „Czas burzy”. I znów tytuł, który recenzowałam (tutaj). Druga wojna światowa, miłość Polaka i Ukrainki, powstanie warszawskie i próba ocalenia człowieczeństwa. Czy udana? Sprawdź.

Newt Scamander / J. K. Rowling, „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć?”. Na tę książkę nakręcałam się od dawna, ale dopiero kiedy w kinach pojawił się film pod tym samym tytułem, to książka zawitała w bibliotekach. Okazało się jednak, że są dwie: jedna z nich to podręcznik, o którym mowa w serii o Harrym Potterze, swoisty bestiariusz – i tę właśnie ja czytałam; druga zaś to publikacja scenariusza, swoją drogą, rewelacyjnego filmu 🙂
Ale co do samej książki: czyta się szybko, pełno w niej obrazków, wydanie przepiękne. Dla fanów HP istna gratka i pozycja obowiązkowa na półce, dla innych – niekoniecznie.

Joanna Mielewczyk, „Matka Polka Feministka”. Znów pozycja, która gościła na mojej tablicy przez wiele miesięcy (nie przesadzam), zanim zdecydowałam się po nią sięgnąć. Jest to zbiór historii, które zostały podjęte w audycjach radiowych pod tym samym tytułem. Poruszały one temat macierzyństwa i tacierzyństwa: radości z posiadania dziecka, trudności, które się z tym wiążą, choroby, śmierci jednego z rodziców i wielu innych. Ciekawe, pouczające, nawet dla osoby, która dzieci nie posiada – jak ja.

Jadwiga Czajkowska, „Ufać zbyt mocno”. Przyznam, że przy tej pozycji mam mały problem. Historia, która została opisana – obyczajowa, a jakże – jest całkiem ciekawa, może lekko naciągana, jak z telenoweli, ale jednak interesująca. Z drugiej strony sama książka jest napisana tak topornym i nieciekawym językiem, że wielokrotnie miałam ochotę ją cisnąć w kąt i się poddać, bo nie mogłam przebrnąć. I teraz sama nie wiem, czy ją polecić, czy kazać Ci uciekać gdzie pieprz rośnie, więc powiem tylko tyle: świat się nie zawali, jeżeli nie przeczytasz.

Marcin Kowalczyk, „Meandry szlaku”. Książka, którą napisał mąż mojej koleżanki z pracy – wielbiciel wszystkiego, co związane z kolejnictwem. Wcześniej miałam okazję obejrzeć jego stronę internetową, na której znajduje się ogromna kolekcja zdjęć lokomotyw, torów, stacji kolejowych, drezyn i tak dalej.
Chociaż sama zupełnie się na tym nie znam, ba! Rzadko zdarza mi się podróżować pociągami, to jednak postanowiłam przeczytać. „Meandry szlaku” to zbiór krótkich opowiadań, które podejmują tematykę kolejnictwa. Niektóre dotyczą lokomotyw, niektóre konkretnych stacji, a jeszcze inne odwołują się do legend i podań. Przyznam, że te właśnie podobają mi się najbardziej 🙂 Jeżeli interesujesz się tematyką kolejnictwa, to myślę, że jest to dla Ciebie pozycja obowiązkowa. Jeżeli nie uda Ci się znaleźć tej książki, to tekstów możesz poszukać na stronie autora: www.covalus.pl

Ile w 2017?

Wliczając kwietniowe czternaście pozycji, w 2017 roku udało mi się przeczytać dokładnie czterdzieści dziewięć książek. Jest to prawie połowa mojego wyzwania, więc myślę, że na pewno uda mi się je zrealizować, a być może nawet pobić ubiegłoroczny rekord. Do końca grudnia jeszcze całe mnóstwo czasu, więc zobaczymy! 😉

Zaadoptowałam

W kwietniu w moje ręce wpadło całkiem sporo nowości (dokładnie siedem), większość za sprawą promocji w Biedronce (każda książka 9,99), skusiłam się na następujące tytuły:

  1. Tami Hoag, „Dziewczyna #9”
  2. Tami Hoag, „W proch i pył”
  3. Gabriel Glinka, „Bandyta”
  4. Maria Paszyńska, „Gonitwa chmur”
  5. Veronica Roth, „Niezgodna”

Poza tym na mojej półce zagościł wspomniany egzemplarz recenzencki: Adrian Grzegorzewski, „Czas burzy”.

I w lokalnej „taniej księgarni” rozszerzyłam swoją wampirzą kolekcję o powieść Izabeli Degórskiej, „Pamięć krwi”.

Plany na maj

Maj rozpoczęłam od drugiej części serii „Kwiat paproci” i cyklu Katarzyny Bondy o Hubercie Meyerze. Zapowiada się obiecująco!

Może cię zainteresować

Emancypacja w XXI wieku, PREMIERA: Jean Sasson, W kręgu księżniczki
Przeczytaj...
Tematyczny miszmasz w zimowej aurze, czyli podsumowanie listopada
Przeczytaj...
Teksty Kultury i przeklęty brak czasu, czyli podsumowanie października
Przeczytaj...
Top 5 lektur, które przydadzą się na maturze ustnej z polskiego
Przeczytaj...
PiS, KOD, pisarze i onkolodzy, czyli podsumowanie lutego
Przeczytaj...