Historie kryminalne od jakiegoś czasu są jednymi z moich ulubionych. Tak naprawdę nigdy nie wiadomo, co drzemie w ludzkiej głowie, jakie pomysły się w niej kłębią, jakie tajemnice są ukryte. Nie wiadomo również, do czego, paradoksalnie spokojny człowiek, tak naprawdę jest zdolny. Możemy się domyślać, ale nigdy nie mamy pewności, czy mamy rację. Do pewnego stopnia jest to fascynujące. Z czasem może zacząć przerażać.

No cóż, ja do tego momentu jeszcze nie doszłam. Nadal miesięcznie pochłaniam kilka kryminałów, a szczególną uwagę zwracam na książki, które nie są jedynie wytworem wyobraźni autora, ale opierają się na prawdziwych wydarzeniach. Bardzo podobał mi się „Mindhunter”, o którym wspominałam tutaj. Obejrzałam również serial nakręcony na podstawie tej książki i czekam na kolejny sezon. Czas umilam sobie kolejnymi pozycjami, nierzadko w podobnych klimatach.

Dziś przychodzę do Ciebie z drugą częścią kultowej książki „Trupia farma”. Bill Bass i Jon Jefferson „Trupia farma. Nowe śledztwa” Zapraszam!

Książka rozpoczyna się wprowadzeniem doktora Billa Bassa, w którym opowiada on o tym, jak bardzo zmieniły się metody stosowane współcześnie w naukach sądowych, od tych, którymi posługiwał się, kiedy zaczynał swoją pracę. Uwierz mi, przez pół wieku zmieniło się sporo.

Następnie autorzy w szesnastu rozdziałach opowiadają historie przestępstw i nieszczęśliwych wypadków, które doprowadziły wielu ludzi do śmierci. Mamy tutaj opowieści o wydarzeniach, które miały miejsce nawet dwa tysiące osiemset lat wcześniej! Otóż na podstawie badań odnalezionych szczątków, Bass odkrył, że znaleziona na wykopaliskach archeologicznych złota misa była przyczyną śmierci trzech mężczyzn. Zapytasz, w jaki sposób? Pomyślisz sobie, że pewnie chcieli ją ukraść. Prawda jest zupełnie inna: chcieli ją wynieść z płonącego budynku, jeden z nich ją niósł, dwóch pozostałych miało go ochraniać, ale budynek się zawalił i cała trójka dokonała żywota w jego ruinach. Z jednej strony smutne, a z drugiej fascynujące.

Drugą historią, która zapadła mi w pamięć była ta o sławnym piosenkarzu, który zginął w katastrofie lotniczej. Do doktora Bassa zgłosił się syn, który nigdy ojca nie poznał, za to słyszał liczne plotki, które mówiły o tym, że mógł on zostać zamordowany, a katastrofa lotnicza nastąpiła już po jego śmierci. Dokonano ekshumacji zwłok i chociaż minęło wiele lat od śmierci muzyka, ciało było w dobrym stanie. Po dokładnych badaniach okazało się, że wszelkie teorie spiskowe były tylko rozdmuchanymi plotkami, a syn w nietypowy sposób mógł pożegnać się z ojcem i zakończyć wieloletnią żałobę.

We wspomnianych szesnastu rozdziałach autorzy przytaczają całe mnóstwo ciekawych historii, jednak powyższe utknęły w mojej głowie na dłużej. Sprawiły, że zaczęłam rozmyślać nad tym, jak dobrze, że są tacy ludzie jak doktor Bass, którzy nie tylko pozwalają zaspokoić ludzką ciekawość, czy wyjaśnić dawne sprawy, ale ich praca działa kojąco na psychikę i przywraca ludziom tożsamość.

Tak naprawdę niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, jak ważna jest świadomość tego, kim właściwie jesteśmy. Wydaje się, że przecież skoro urodziłam się jako Ewelina Zdaniewicz, to już na zawsze nią pozostanę. Otóż rzeczywistość nie zawsze jest tak pewna jak może nam się wydawać.

A teraz pomyśl, ile razy słyszałeś / słyszałaś (choćby przy okazji tak często wałkowanej w naszym kraju katastrofy smoleńskiej) o tym, że rodzina domaga się wyłącznie pewności, że pochowała w grobie i pożegnała odpowiednią osobę. Widzisz, pozornie różnica jest niewielka, ale dla ludzkiej psychiki bywa ogromna. W tej, jak i w wielu innych sytuacjach, najlepiej sprawdzi się zasada, że: nie docenimy, dopóki nie stracimy.

„Trupia farma. Nowe śledztwa” to książka, opowiadająca historię jednego człowieka, który ma wpływ na życie setek innych osób. To opowieść o łączeniu przyjemnego z pożytecznym, o pasji, która pozwala pomagać innym ludziom i czynić ich życie bardziej znośnym. W końcu to książka o tym, jak wiele można wyczytać z ludzkiego ciała, jeżeli tylko wiadomo, czego właściwie należy szukać.

Fascynująca.

Za możliwość przeczytania dziękuję:

 

Może cię zainteresować

Bakterie, wirusy i śmierć. PRZEDPREMIEROWO L. Fitzharris „Rzeźnicy i lekarze…”
Przeczytaj...
Koniec wieku z trupem w tle, czyli „Seans w Domu Egipskim” M. Szymiczkowa
Przeczytaj...
PRZEDPREMIEROWO! Od rysunku do trupa w lesie, czyli „Kredziarz” C. J. Tudor
Przeczytaj...
Pizza, moda i mafia, PRZEDPREMIEROWO: A. Perry, „Dobre matki…”
Przeczytaj...
Błękitne koszmary? Katarzyna Michalak, „Błękitne sny”
Przeczytaj...