Maj to jeden z moich ulubionych miesięcy. Zaczyna się robić ciepło (w tym roku to lekkie niedopowiedzenie – jest gorąco jak na patelni!), jest sporo wolnego, bo majówki i inne długie weekendy, a do tego zbliża się koniec roku, więc na horyzoncie są wakacje i spanie do dziesiątej. Niestety, wiąże się to również z nawałem obowiązków w pracy, bo nagle wszyscy uczniowie przypominają sobie, że wypadałoby zdać do następnej klasy, ewentualnie postarać się o wyższą ocenę, więc zarzucają mnie zadaniami domowymi i pracami, które muszę sprawdzić na już. W tym roku jednak nie było (i nie jest, bo do wystawienia ocen jeszcze tydzień) aż tak źle, chociaż podsumowanie miesiąca z nawału obowiązków przesunęło się o ponad tydzień… Ale! W maju nawet mogłam trochę poczytać. Jakie książki mi towarzyszyły?

W poprzednim miesiącu…

Alek Rogoziński, „Lustereczko, powiedz przecie”. Autor urzekł mnie książką „Jak Cię zabić, kochanie?” oraz pierwszą częścią serii o Róży Krull, czyli „Do trzech razy śmierć”. Doceniam jego poczucie humoru, ale zachwytu tym razem nie było.

Katarzyna Droga, „Kobieta, którą pokochał Marszałek. Opowieść o Oli Piłsudskiej”. Tytuł, który recenzowałam (tutaj). Sporo nowości na temat Piłsudskiego. Historia, o której w szkole się nie mówi.

Magdalena Witkiewicz, „Szkoła żon” i „Pensjonat marzeń”. Stosunkowo często na różnych grupach przewija się wątek tej serii. Miałam ją kupić jakiś czas temu, kiedy była dołączona do gazety, ale jakoś mi umknęło. Wypożyczyłam, przeczytałam i… już. Było nieźle, luźno, na weekend czy wakacje, ale raczej dla starszych kobiet.

Alek Rogoziński, „Kto zabił Kopciuszka?”. Trzecia część wspomnianej wyżej serii. I właściwie mogłabym napisać to samo. Jest dobrze, ale bez fajerwerków. Stabilnie.

Paullina Simons, „Ogród letni”. Ostatnia część trylogii o Tatianie i Aleksandrze. Równia pochyła. Pierwsza część mnie wciągnęła, druga znudziła, a trzecia tak bardzo zmęczyła, że ostatecznie porzuciłam chęć czytania innych książek tej autorki.

Cassandra Clare, „Miasto szkła” i „Miasto upadłych aniołów”. Tę serię zaczęłam jeszcze na studiach. W sumie nie była zła, ale też nie porwała mnie na tyle, żebym od razu sięgnęła po kolejne części. Już jakiś czas temu postanowiłam sobie, że doczytam te cykle, które kiedyś zaczęłam, więc jak znalazłam w bibliotece tę, to wzięłam kolejne tomy. I pożałowałam. Jest jeszcze kilka, ale zdecydowanie nie chcę ich czytać. Szkoda czasu.

Ewa Zdunek, „Z pamiętnika zajętej wróżki”. Powieść, którą kupiłam na promocji w Biedronce. Historia młodej dziewczyny, która jest wróżką i prowadzi swój program telewizyjny. Doradza innym ludziom, ale sama nie może poukładać swojego życia osobistego. Przeciętnie, ale można przeczytać.

W. Goethe, „Cierpienia młodego Wertera”. Lektura, która wraca do mnie jak bumerang. Tym razem musiałam ułożyć sprawdzian, więc żeby zadać odpowiednio SZCZEGÓŁOWE pytania, musiałam sobie ją przypomnieć. I powiem Ci, że moje uczucia względem tego tytułu nie zmieniły się ani trochę. Nadal uważam, że jest przeraźliwie nudny.

Anna Płowiec, „W cieniu magnolii”. Książka, której recenzja pojawi się już niebawem, już teraz zapraszam!

C. L. Taylor, „Zaginiony”. Znika chłopiec. Matka odchodzi od zmysłów, ojciec jest podejrzanie spokojny, a drugi syn sprawia problemy wychowawcze i sprowadza cień podejrzenia na siebie i rodziców, kiedy na konferencję prasową przychodzi pod wpływem alkoholu. Zdrady, zaniki pamięci, przemoc domowa i emocjonalny szantaż, który ma tragiczne zakończenie. Jeżeli lubisz kryminały, to warto przeczytać.

Katarzyna Berenika Miszczuk, „Obsesja”. Tę autorkę kojarzę głównie z serią „Kwiat paproci”. Wiem, że ma na swoim koncie również inne powieści, ale do tej pory nie miałam czasu się z nimi zapoznać. Ostatnio w bibliotece trafiłam na ten tytuł, przeczytałam i… jest okej. Nie ma zachwytu, ale też nie jestem szczególnie zawiedziona. Przyzwoita książka.

Richard Paul Evans, „Sprzedawca marzeń”. Tytuł, którego recenzję znajdziesz tutaj. Typowa powieść Evansa – dla jego fanów pozycja obowiązkowa!

Michał Gołkowski, „Komornik +++ Kant”. Ostatnia część trylogii. I przy tym najgorsza. Pierwsza była ciekawa. Druga zniszczyła system, a trzecia wywołała myśl, że właściwie dobrze, że to już koniec.

Augusta Docher, „Cała ja”. Kolejny tytuł, który recenzowałam, więc odsyłam tutaj. I powtarzać się nie będę, bo naprawdę rzadko krytykuję książki.

Artur K. Dormann, „Co zdarzyło się w Lake Falls”. Pozycja, która mnie zaskoczyła. Okładka sugerowała kryminał. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że to powieść o WAMPIRACH! Inne, nowsze podejście. Ciekawa. Zabieram się za drugą część!

Zatem siedemnaście. Tyle właśnie udało mi się dodać do swojej listy.

Ulubieńcy miesiąca

Właściwie cudów nie było. Były książki przyzwoite i tragiczne, ale nie było takich, które nie dałyby mi spać po nocach. Najlepsze tytuły to:

  1. „W cieniu magnolii”,
  2. „Obsesja”,
  3. „Zaginiony”.

Najgorsi w miesiącu

Książki, po które mogłabym nie sięgać i nie miałabym wyrzutów sumienia, że zmarnowałam czas, to:

  1. „Cała ja”,
  2. „Ogród letni”,
  3. „Miasto szkła” i „Miasto upadłych aniołów”.

Ile w 2018?

Osiemdziesiąt. Jeżeli uda mi się utrzymać takie tempo czytania, to zrealizuję swoje wyzwanie z delikatną nawiązką.

Zaadoptowałam

Dzięki współpracy z wydawnictwem Znak Literanova dotarły do mnie:

  • Anna Płowiec „W cieniu magnolii”,
  • Richard Paul Evans „Sprzedawca marzeń”,
  • Augusta Docher „Cała ja”,
  • Mateusz Janiszewski „Ortodroma”.

Plany na czerwiec

Nowy miesiąc zaczęłam z „Ortodromą” i drugą częścią wspomnianej wyżej powieści o wampirach!

Może cię zainteresować

Mordercy Marines, pedofile i inni. PRZEDPREMIEROWO: „Mindhunter. Podróż w ciemność”
Przeczytaj...
O tym jak ojciec podpalił córkę, „Najlepszy powód, by żyć” Augusta Docher
Przeczytaj...
Kasza, Anglia i ogarnianie życia, czyli podsumowanie września
Przeczytaj...
W świecie ryczącej czterdziestki? T. Perrota, „Pani Fletcher”
Przeczytaj...
Niewybredne zaloty do starych babć, czyli „Wymazane” M. Witkowskiego
Przeczytaj...