Kilka razy już wspominałam o tym, jak zmieniały się moje preferencje co do zawodu, który planowałam wykonywać w przyszłości. Swego czasu często mówiłam o tym, że zostanę prokuratorem, ewentualnie prawnikiem. Dlaczego? Ano dlatego, że z zapartym tchem śledziłam telewizyjny serial „Magda M.”. Podobnie jak większość moich koleżanek z podziwem wymieszanym z zazdrością obserwowałyśmy poczynania pozornie niepozornej 🙂 prawniczki. Płakałyśmy razem z nią i śmiałyśmy się z nią. Ba! Ja posunęłam się nawet do tego, żeby spróbować jej ulubionej mieszanki na doła, czyli lodów wymieszanych z popcornem. Obrzydliwość!

Do dziś pamiętam również scenę, w której serialowy Wojtek – prawnik, nieśmiały i cichy, w czasie rozmowy z klientem odebrał telefon od swojej partnerki, która poprosiła, żeby wydawał zwierzęce odgłosy do słuchawki. Jak się pewnie domyślasz – zrobił to, a ja wyłam ze śmiechu. Oprócz wzruszeń i sztywnych ze śmiechu policzków serial zafundował wiele różnych – często skrajnych – emocji. Niemniej jednak był tym, który podobał się ludziom w każdym wieku i każdej płci. Nic więc dziwnego, że kiedy otrzymałam propozycję zrecenzowania książki o dalszych losach głównej bohaterki, niemal podskoczyłam z radości do samego sufitu.

A więc nie przedłużając – „Magda M. Ciąg dalszy nastąpił” Radosława Figury.

Akcja książki rozgrywa się kilka lat po słynnym lądowaniu helikoptera w górach, które zakończyło się niezwykle widowiskowym i romantycznym pocałunkiem Magdy i Piotra. Po latach para wciąż jest ze sobą. Poza tym właściwie niewiele się zmieniło, ponieważ mieszkają w tym samym mieszkaniu, nie wzięli ślubu, nie mają dzieci, ale za to towarzyszą im ich wierni przyjaciele. Bohaterka jest wspólniczką w kancelarii Waligóry – wyrobiła już sobie wystarczającą renomę. Wydawałoby się, że wszystko jest super, a po tym, co Miłowicz odkryła pewnego dnia, zapowiadało się, że będzie tylko lepiej. Wymarzony pierścionek ukryty w pudełku z pierdołami, a do tego pozytywny wynik testu ciążowego. Czy kobieta, która odniosła sukces zawodowy i jest zdrowa, może marzyć o czymś więcej? Pewnie tak, ale Magdzie tyle w zupełności wystarczy. Spełniają się jej marzenia, jest przeszczęśliwa i demonstruje swoją radość całemu światu: rozpoczyna od przyjaciół, poprzez panią ze sklepu z winami, a kończąc na pewnym gburze, który nie przestrzega przepisów ruchu drogowego.

Niestety, życie bywa przewrotne. Głównej bohaterce przyjdzie się o tym przekonać w najbardziej brutalny sposób. Jeżeli znasz serial, to pamiętasz pewnie o tym, że Piotr jest zapalonym motocyklistą,  a jego ukochana tego nie pochwala. I jak się okaże – zupełnie słusznie, szkoda tylko, że Korzecki nie będzie miał szansy ani przyznać jej racji, ani się oświadczyć, ani nawet nie dowie się o tym, że zostanie ojcem. Dlaczego nie? Bo, jak się pewnie domyślasz, zginie w wypadku.

Jaka będzie reakcja Magdy? Jak potoczy się jej życie? Co z dzieckiem? Z karierą? Z planami na przyszłość? Tego dowiesz się jak przeczytasz.

A co ja mogę powiedzieć o tej książce?

„Magda M. Ciąg dalszy nastąpił” to całkiem przyjemna kontynuacja serialu. Przyznam, że mimo entuzjastycznej reakcji na ten tytuł, z drugiej strony trochę się bałam tego, co autor może zrobić z tą historią. Niestety, zdecydowana większość książek – kontynuacji, które ukazują się po latach (zwłaszcza tylu! Przypominam, że serial był emitowany w telewizji w latach 2005 – 2007), najczęściej jest na dosyć kiepskim poziomie. Mają na celu przypomnienie o sobie, a co złośliwsi twierdzą również, że najwyraźniej autorowi zabrakło pieniędzy, więc postanowił wyciągnąć królika z kapelusza.

Radosław Figura może nie zaskakuje nas tak jak G. R. R. Martin, ale uśmiercając głównego bohatera wprowadza spore zawirowania do życia (i tak już poturbowanej) bohaterki. Sprawia, że chociaż trochę się spodziewałam takiego obrotu spraw, to jednak byłam ciekawa, jak Magda poradzi sobie w tak trudnym położeniu. Zwłaszcza, że wydarzenia, o których napisałam wyżej mają miejsce na początku książki, więc wiadomo z góry, że właściwa część historii dopiero przed czytelnikiem.

Wzloty, upadki, drobne intrygi, mnóstwo uczuć i emocji, a to wszystko okraszone barwnymi postaciami – tak charakterystycznymi dla tego serialu.

Prawdziwa gratka dla fanów serialu „Magda M.”, ale również przyjemna opowieść, którą szczególnie poleciłabym dojrzałym kobietom.

Za możliwość przeczytania dziękuję

Może cię zainteresować

Koniec wieku z trupem w tle, czyli „Seans w Domu Egipskim” M. Szymiczkowa
Przeczytaj...
Kasza, Anglia i ogarnianie życia, czyli podsumowanie września
Przeczytaj...
W świecie ryczącej czterdziestki? T. Perrota, „Pani Fletcher”
Przeczytaj...
Trynkiewicz dawniej i dziś, czyli E. Żarska „Łowca. Sprawa Trynkiewicza”
Przeczytaj...
Po Conradowsku o podróży, PRZEDPREMIEROWO: M. Janiszewski „Ortodroma”
Przeczytaj...