Rosja kojarzy mi się z kilkoma, skrajnie różnymi, kwestiami. Po pierwsze (jak każdemu, chyba, filologowi) z Dostojewskim, Puszkinem, Gogolem, Czechowem i współcześnie – Głuchowskim. Po drugie (tu już politycznie) z Putinem i jego odzwierciedleniem w „House of cards”. 🙂 Po trzecie z trochę karykaturalną, ale mającą swój urok architekturą prawosławną. I po czwarte z filmikami w internecie, które pokazują szczyty ludzkiej głupoty i braku odpowiedzialności.

No i z wódką, oczywiście.

Chociaż jest to całkiem piękny kraj, to naprawdę rzadko zdarza się, żeby akcja popularnej powieści tam właśnie się działa. I tak, wiem, że „Metro 2033”, „Inny świat” i „Zbrodnia i kara” to całkiem znane książki, ale to wciąż mało.

Lata 20. XX wieku zaś to okres bardzo specyficzny. Dwudziestolecie międzywojenne, bo taka epoka na ten czas przypada, rządzi się własnymi prawami. To wtedy kwitną kawiarnie literackie i kabarety, a ludzie zaczynają garściami korzystać z życia, żeby zadośćuczynić sobie lata zmarnowane przez wojnę. Ale na świecie nie jest wcale tak kolorowo, jak mogłoby się wydawać.

Dziś przychodzę do Ciebie z książką, której akcja toczy się w Moskwie w latach 20. XX wieku. Amor Towles i „Dżentelmen w Moskwie” – PRZEDPREMIEROWO, zapraszam!

Wydawca treść powieści nakreśla następująco:

Wszystko przez jeden wiersz… To z jego powodu hrabia Rostow musiał zamienić przestronny apartament w Metropolu, najbardziej ekskluzywnym hotelu Moskwy, na mikroskopijny pokój na poddaszu z oknem wielkości szachownicy. Dożywotnio. Taki wyrok wydał bolszewicki sąd.

Osobie, która zdobyła choćby podstawowe wykształcenie i choć odrobinę uwagi przykładała do lekcji historii i języka polskiego, nie trzeba nakreślać terminu cenzura. Nie tylko w naszym kraju wszystkie utwory literackie były wnikliwie przeglądane przed wydaniem i nie tylko u nas autorzy musieli trudnić się pisaniem pod pseudonimami.

„Dżentelmen w Moskwie” to powieść, która opowiada o konsekwencjach napisania pewnego pozornie prostego wiersza pod tytułem „Gdzie on teraz jest?”, którego autorstwo przypisuje się hrabiemu Aleksandrowi Iljiczowi Rostowowi.

Fragment tegoż utworu jest zamieszczony na początku książki, a tuż po nim protokół z wystąpienia Rostowa przed Komisją Nadzwyczajną Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych.

Przedstawiciele władz są pozornie życzliwi, jednak znaczna część ich wypowiedzi podszyta jest ukrytymi intencjami. W wyniku tegoż „spotkania” główny bohater za napisanie wspomnianego wiersza zostaje ukarany aresztem domowym. Dożywotnim.

Początkowo nie wydaje się, żeby to była taka tragedia, ponieważ Rostow mieszka w Metropolu – najbardziej ekskluzywnym hotelu w Moskwie i zajmuje tam jeden z najbardziej okazałych apartamentów. Jednak, kiedy zostaje eskortowany z przesłuchania, pod drzwiami zamieszkiwanego pokoju zastaje strażników, którzy oznajmiają mu, że zostaje przeniesiony. Na poddasze. Kiedy pyta, co z jego rzeczami, dowiaduje się, że może zabrać to, co się zmieści w jego nowym „mieszkaniu”, a reszta „stanie się własnością ludu”.

Z powodu skromnych możliwości lokalowych bohater zdecydował się na dwa fotele i orientalny stolik kawowy, walizkę podróżną, portret swojej siostry oraz porcelanową zastawę. Od tego momentu jego życie miało diametralnie się zmienić.

Nie mógł, tak jak dotychczas, w pełni uczestniczyć w życiu kulturalnym Moskwy. Wizyty w teatrze i operze raz na zawsze się skończyły. Każdy jego krok był pilnie obserwowany. Wydawać by się mogło, że Rostow będzie sfrustrowany, że będzie się buntował i obmyślał plan ucieczki, jednak nic takiego nie miało miejsca. Hrabia dostosował się do sytuacji, spokorniał i zmienił część swoich nawyków.

Nadal, jednak, raz w tygodniu odwiedzał hotelowego fryzjera, u którego zawsze podcinał włosy. Podczas jednej z takich wizyt, kiedy to rzemieślnik chciał obsłużyć go poza kolejnością, jeden z oczekujących tak bardzo się zdenerwował, że… obciął hrabiemu wąsy.

Przeciętny człowiek, posiadając pozycję i majątek Rostowa wpadłby w furię i, w najlepszym wypadku, żądał satysfakcji. Główny bohater jest jednak prawdziwym dżentelmenem i nawet w takiej sytuacji zachowuje klasę, stwierdzając, że faktycznie nie powinien być obsługiwany poza kolejnością i prosi, aby ogolić go na gładko.

Po czasie zna już każdy zakątek Metropolu i przyjaźni się z dziewczynką, która również tam mieszka – Niną. Mimo różnicy wieku bardzo dobrze się dogadują i mają wiele wspólnych tematów. Z czasem jednak ona dorasta i wyjeżdża, a kiedy wraca, ma do hrabiego nietypową prośbę, która zmieni jego życie i sprawi, że jeszcze bardziej niż kiedyś, zapragnie przekroczyć próg hotelu.

Co to za prośba i jak potoczą się losy moskiewskiego dżentelmena? Polecam przeczytać.

Dżentelmen w Moskwie” to barwna opowieść o mężczyźnie, który coś w życiu utracił. Mimo tego, że otaczają go luksusy i (w większości) życzliwi ludzie, to sam nie jest wolnym człowiekiem i nie może w pełni korzystać z życia. Na jego oczach zmienia się świat, ale znów, nie może tego bezpośrednio odczuć, bo jest zamknięty w pozłacanej klatce. Metropol jest jego oknem na świat, ale oknem z pancerną szybą, która wydaje się być nie do ruszenia.

Hrabia z urokiem odpowiednim dla dżentelmena pokonuje kolejne przeciwności losu, delektuje się winem i smakiem potraw, które przyrządzają dla niego wybitni kucharze, prowadzi liczne dyskusje i rozwija kolejne znajomości. Wszystko jest zaplanowane, monotonne, odbywa się według schematu. Do czasu. Kiedy w jego życiu po raz kolejny pojawia się Nina, na pancernej szybie pojawiają się drobne pęknięcia.

Towles w bardzo interesujący sposób obrazuje nam Moskwę i to, co się w niej działo na przestrzeni ponad trzydziestu lat. Z jednej strony snuje opowieść o Rostowie i tutaj, w warstwie fabularnej stosuje odpowiedni dla wyższych klas język. Z drugiej strony są przypisy, napisane prosto, ze zwrotami charakterystycznymi dla języka mówionego, jakby autor zwracał się do czytelnika jak do rozmówcy i puszczał mu oczko.

Serwuje nam więc nie tylko bardzo interesującą i wartościową pod względem historycznoliterackim powieść, ale także dopracowany pod każdym względem tekst, który zostaje w pamięci na dłużej i sprawia, że zaczynamy się zastanawiać, jak my zachowalibyśmy się będąc na miejscu głównego bohatera. O to właśnie chodzi w literaturze!

Premiera już 27 września, gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania dziękuję:

Może cię zainteresować

PRZEDPREMIEROWO o łowcy przestępców, J. Douglas, M. Olshaker, „Mindhunter”
Przeczytaj...
Książki w wersji hard, czyli co czytać w wakacje?
Przeczytaj...
Lipowo, Czarna Madonna i czytanie w myślach, czyli podsumowanie października
Przeczytaj...
J. K. Rowling, J. Thorne, J. Tiffany – Harry Potter i przeklęte dziecko
Przeczytaj...