Wakacje! <3 Chociaż dzisiaj przychodzę do Ciebie z podsumowaniem czerwca, który w znacznej części spędziłam w pracy, to jednak od jakiegoś czasu odpoczywam. Nie obijam się, bo właściwie ciągle mam coś do zrobienia i nie zdążyłam się nawet porządnie ponudzić, ale myślę, że i na to przyjdzie czas. Wszak dopiero początek lipca, a do września jeszcze spory kawałek!

Czerwiec upłynął pod znakiem papierologii: wypisywania świadectw, dyplomów i innych dokumentów. Dodatkowo była jeszcze góra prac do sprawdzenia przed wystawieniem ocen i masa innych rzeczy, o których już nawet nie pamiętam, bo… nie chcę 🙂

Czytelniczo był to całkiem udany miesiąc, zwłaszcza końcówka, bo z racji tego, że w domu mojej rodzicielki odbywały się prace budowlane i zostałam poproszona o spędzenie czasu z robotnikami, to raczyłam się kolejnymi tytułami. Co przeczytałam w czerwcu?

W poprzednim miesiącu…

Grzegorz Kubicki, „Ania. Biografia Anny Przybylskiej”. Rzadko czytam biografie. Wolę się skupiać na własnym życiu, niż wchodzić z butami w cudze. Poza tym nie mam żadnego idola, którego losy śledziłabym z zapartym tchem. Annę Przybylską kojarzę z jej ról filmowych i serialowych, jednak była dla mnie przede wszystkim piękną kobietą – ideałem w tym zakresie. Jednak na wszystkich grupach książkowych ludzie zachwycali się tą pozycją, więc postanowiłam po nią sięgnąć, skoro i tak stała na półce w bibliotece. Mnóstwo zdjęć, historii, anegdot i wspomnień. Przyjemna, ale bez zachwytów.

Mateusz Janiszewski, „Ortodroma”. Książka, którą recenzowałam tutaj. Dla wymagającego czytelnika.

Remigiusz Mróz, „Behawiorysta”. Od jakiegoś czasu sukcesywnie zapoznaję się z kolejnymi tytułami tego autora. Jedne podobają mi się bardziej, inne mniej. „Behawiorysta” w pełni trafia w mój gust. Co zabawne – myślałam, że to seria i zrobiło mi się przykro, kiedy dowiedziałam się, że nie ma kolejnej części. Z chęcią poczytałabym więcej o przygodach specjalisty od ludzkich zachowań.

Colleen Hoover, „Ugly love”. Hoover jest chyba najmniej denerwującą autorką książek dla młodzieży. Jej powieści nie sprawiają, że się irytuję i stwierdzam, że znalazłam powód, dla którego dzieciaki nie czytają. I chociaż nie są to pozycje głębokie, które zostają w pamięci na długo, to jednak w czasie czytania można zżyć się z bohaterami i zastanawiać, co sami zrobilibyśmy na ich miejscu.

Riley Sager, „Ocalałe”. W tej książce docenić należy pomysł. Główną bohaterką jest ocalała. Ale co to właściwie znaczy? Otóż jest to kobieta, która wyszła cało z masakry „urządzonej” w czasie wyjazdu studenckiego. Ona jedyna przeżyła. Wiedzie stosunkowo normalne życie, prowadzi bloga kulinarnego, realizuje się w tym, co robi. Do czasu. Pewnego dnia dowiaduje się, że inna kobieta, która tak jak ona OCALAŁA z innej masakry, nie żyje. Rzekomo popełniła samobójstwo, ale nikt w to nie wierzy. Jakby tego było mało, odwiedza ją trzecia – ocalała z masakry w motelu. O co w tym wszystkim chodzi? Można przeczytać, ale znowu – zachwytów nie będzie, chociaż jak już wspomniałam: pomysł był świetny.

Artur K. Dormann, „Ucieczka z Lake Falls”. Kontynuacja książki, o której wspominałam w podsumowaniu maja. I chociaż wampiry lubię, to ta seria nie przypadła mi do gustu. I jeżeli pojawi się trzecia część, to… jej nie przeczytam.

Camilla Läckberg, „Księżniczka z lodu”. Tytuł leciwy, miałam go w planach od dawna, jednak zawsze coś innego wpadało mi w ręce. W końcu się zmobilizowałam i przeczytałam. W pewnym domu znalezione zostają zwłoki kobiety, zdarza się – pomyślisz. I pewnie masz rację. Rzadziej jednak zdarza się to, że zwłoki są zakute w lodzie, śladów zbrodni nie ma, a w trakcie śledztwa podejrzanych jest całe mnóstwo. Kto zabił tę kobietę? Przyznam, że chyba spodziewałam się czegoś więcej. Zapewne przeczytam pozostałe części, ale pierwszą nie będę się zachwycać.

Jerzy Vetulani, „Neuroerotyka. Rozmowy o seksie i nie tylko”. Książka – rozmowa z mężczyzną, który jest uważany za autorytet w dziedzinie neurologii. Pytania zadaje mu jego podopieczna. Ciekawa, podejmuje temat seksu i erotyki z punktu widzenia biologii. Warto! Ja dowiedziałam się na przykład, co warunkuje spłodzenie syna, interesujące!

Esther Perel, „Kocha, lubi, zdradza”. Recenzję znajdziesz tutaj. Dla wielbicieli psychologicznych rozważań będzie idealna.

Tomasz Kwaśniewski, „Czasem czuły, czasem barbarzyńca”. I kolejna książka – rozmowa, tym razem dwóch mężczyzn rozmawia o… męskości. Interesująca, zwłaszcza dla kobiet. Pozwala trochę inaczej spojrzeć na partnera, kolegę, brata czy ojca. Z drugiej strony pokazuje również, że nie ma złotej rady i nie wszystko sprawdzi się u… wszystkich mężczyzn.

Radosław Figura, „Magda M. Ciąg dalszy nastąpił”. Kolejny tytuł, który na blogu już się przewinął, więc zapraszam tutaj. Gratka dla wielbicieli serialu „Magda M.”!

Joanna Opiat – Bojarska, „Gdzie jesteś, Leno?”. Tę książkę poleciła mi pani w bibliotece. I chociaż mnie nie zachwyciła, to jednak było w niej coś ciekawego. Młoda dziewczyna po raz pierwszy idzie do klubu bez swojego chłopaka, za to z przyjaciółką. W pewnym momencie postanawia jednak zostawić ją na imprezie i wrócić do domu. Po drodze dowiaduje się od koleżanki, że jej chłopak sypia z innymi kobietami. Dzwoni do niego i kończy ich związek. Potem okazuje się, że chociaż z dyskoteki wyszła, to do domu nie wróciła. Najpierw przez kilka godzin, godziny przechodzą w dni. Z dziewczyną nie ma kontaktu. Chłopak wyjeżdża na wakacje, wszyscy zachowują się podejrzanie, nie wiadomo co się dzieje. Zakończenie zaskakujące – tyle powiem!

Federico Moccia, „Trzy razy ty”. Recenzja tej powieści pojawi się na blogu już niebawem, dlatego czekaj cierpliwie! 🙂

George R. R. Martin, „Uczta dla wron. Cienie śmierci”. Jak może pamiętasz, postanowiłam sobie, że dokończę serie, które kiedyś zaczęłam. Jedną z takich serii jest „Pieśń lodu i ognia”, dlatego z zapałem zabrałam się za poznawanie dalszych losów Królewskiej Przystani. Chociaż może poznawanie to nieodpowiednie słowo, bo serial mam już za sobą J W każdym razie – powieść odkrywam na nowo!

Czternaście. Tyle tytułów przeczytałam w czerwcu.

Ulubieńcy miesiąca

Myślę, że tym razem bez zaskoczeń, chociaż znowu – nie były to tytuły, które chciałabym zacząć czytać drugi raz tuż po tym jak zobaczyłam ostatnią kropkę.

  1. Remigiusz Mróz, „Behawiorysta”.
  2. Radosław Figura, „Magda M. Ciąg dalszy nastąpił”.
  3. George R. R. Martin, „Uczta dla wron. Cienie śmierci”.

Najgorsi w miesiącu

Czerwiec był dosyć łaskawy, jeżeli chodzi o słabe tytuły. Tak naprawdę jestem w stanie wymienić tylko jeden, który jest na tyle kiepski, że żałuję, że po niego sięgnęłam:

  1. Artur K. Dormann, „Ucieczka z Lake Falls”.

Ile w 2018?

Na koniec maja było osiemdziesiąt, po dodaniu czternastu czerwcowych mam dziewięćdziesiąt cztery. Zbliżam się do setki <3

Zaadoptowałam

W czerwcu moje zbiory wzbogaciły się o:

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak Literanova:

  • Perel „Kocha, lubi, zdradza”,
  • R. Figura „Magda M. Ciąg dalszy nastąpił”.

Dzięki uprzejmości wydawnictwa MUZA trafiła do mnie trzecia część cyklu o Babi i Stepie, F. Moccia, „Trzy razy ty”.

Plany na lipiec

Lipiec zaczęłam z Chyłką i Zordonem, a także kolejną częścią „Pieśni lodu i ognia”  🙂

Może cię zainteresować

Poślizg (nie)kontrolowany. Podsumowanie sierpnia… w połowie września.
Przeczytaj...
Seryjny morderca, przyszła królowa i detektyw kości, czyli podsumowanie marca
Przeczytaj...
O niewierności we współczesności, E. Perel „Kocha, lubi, zdradza”
Przeczytaj...
Diabły, szaleńcy i słowiańscy bogowie, czyli spóźnione podsumowanie lipca
Przeczytaj...
Niewybredne zaloty do starych babć, czyli „Wymazane” M. Witkowskiego
Przeczytaj...