Odchudzanie jest kwestią, która przewija się w moim życiu co jakiś czas. W związku z tym, że (jak spora część populacji) cierpię na niedoczynność tarczycy, wspomaganą jeszcze insulinoodpornością, moja waga skacze, co jakiś czas sprawiając mi przykre niespodzianki w postaci dodatkowych kilogramów. Muszę więc wylewać siódme poty na siłowni, drastycznie obcinać kalorie, pilnować się, żeby nie spożyć o kostkę (opcjonalnie siedem) czekolady za dużo.

Na szczęście swego czasu udało mi się schudnąć całkiem sporo, więc wiem, że moje poświęcenie nie idzie na marne, bo zawsze mogłabym wyglądać tak jak wtedy albo jeszcze gorzej. Z czasów drastycznych diet został mi jednak nawyk czytania wszystkiego, co związane ze zdrowym odżywianiem i aktywnym trybem życia.

Z pewną przyjemnością czytam psychologiczne ciekawostki o tym, jak można oszukać swój umysł i dostarczać mu mniej, kiedy myśli, że dostaje więcej, fascynują mnie reakcje naszego ciała na różne bodźce, a także cała psychologia odchudzania. Nic więc dziwnego, że kiedy dostałam ostatnio propozycję zrecenzowania książki „Wiecznie głodny?” Davida Ludwiga, zareagowałam bardzo entuzjastycznie i jak tylko do mnie dotarła, zabrałam się za czytanie.

Już na okładce wydawca obiecuje, że jest to:

Dieta, która leczy prawdziwe przyczyny otyłości. Bez głodzenia się, liczenia kalorii i efektu jo-jo.

Brzmi jak bajka? Trochę tak.
Autor jednak z bajkopisarzem nie ma nic wspólnego, jest doktorem nauk medycznych, specjalizuje się w dietetyce, a bada mieszkańców Ameryki, więc (musisz przyznać) ma całkiem spore pole do popisu 😉

Ludwig proponuje program odżywiania, który składa się z trzech faz:

  1. aktywowanie procesu odchudzania
  2. przeprogramowanie komórek tłuszczowych
  3. przejęcie kontroli nad własnym ciałem

We wstępie autor przedstawia nowy sposób myślenia o odchudzaniu, który ma polegać na tym, że przestaniemy piętnować tłuszcz jako główną przyczynę naszych problemów z wagą, a skierujemy podejrzenia w stronę węglowodanów.

Dalej książka dzieli się na dwie części, pierwsza z nich jest swego rodzaju wprowadzeniem, które zawiera podbudowę teoretyczną do programu odżywiania, który autor przedstawi w części drugiej.

W kolejnych rozdziałach części pierwszej autor krok po kroku przedstawia swój program: przekonuje, że liczenie kalorii nie jest dobre, a dieta kojarzy się z karą, dlatego trzeba wprowadzić daleko idące zmiany w stylu życia tak, żeby w zdrowy sposób pozbywać się zbędnych kilogramów, przy równoczesnej radości z życia i braku przekonania, że każdy kolejny posiłek będzie niedobry. Przytacza także naukowe podstawy związane z tłuszczem, otyłością, uzależnieniem od jedzenia i psychologią jedzenia w ogóle.

W formie quizu porusza bardzo ważne kwestie związane z odchudzaniem, np.:

Co jest bardziej niezdrowe dla serca: białe pieczywo czy masło? Oraz czy fruktoza jest toksyczna?

Program zaczyna się od 7-dniowego przygotowania, w czasie którego mamy zapoznać się z założeniami i celami programu, zapisać swoje parametry zdrowotne, które później posłużą do sprawdzenia efektów, sformułować cele długofalowe i plan radzenia sobie z przeszkodami, przyszykować sprzęt kuchenny, przeprowadzić czystkę w kuchni, pójść na zakupy, uprażyć orzechy, zrobić sosy i przygotować się psychicznie.

W pierwszej fazie programu należy wykluczyć z diety określone produkty, np. makarony, ryż, słodycze, mrożone owoce i warzywa, chleb, ciasto francuskie, dżemy, kiełbasę i parówki, bitą śmietanę, napoje gazowane, fasolę, ziemniaki, krakersy, batony.

Przyznam szczerze, że jak zobaczyłam tę listę, to zwątpiłam w to, czy w ogóle będę mogła COKOLWIEK jeść 🙂 Ale nie jest tak źle, bo autor podaje też całą listę tego, co w naszej diecie powinno się znaleźć. Co ciekawe, znajdzie się w niej miejsce również na czekoladę – gorzką, minimum 70% kakao, ale to wciąż czekolada! 😉

Drugim założeniem tego etapu są wieczorne spacery, minimum pół godziny, żwawym tempem.

Druga faza jest bardzo zbliżona do pierwszej, jednak pozwala na pewne ustępstwa. I tak na przykład od czasu do czasu można sobie pozwolić na bułkę czy ziemniaka, jednak nie przekraczając pewnych określonych norm. No i dochodzi intensywniejsza aktywność fizyczna, taka jak jogging czy fitness, trzy razy w tygodniu.

Trzecia faza jest najbardziej liberalna i odwołuje się do naszych własnych potrzeb. Autor wierzy, że po pierwszym etapie (który trwa tyle, ile każdy potrzebuje, może to być miesiąc, a może być pół roku) i drugim etapie, nasza silna wola, zmysł smaku i psychika jest na tyle wyrobiona, że sami jesteśmy świadomi tego, jakie produkty są dobre dla naszego organizmu, a jakie nie i że sami te szkodliwe wykluczamy. Dodaje też, że według niego, jeżeli docenimy smak dojrzałej truskawki, kawałek tortu będzie już dla nas zbyt słodki i… sztuczny. No cóż, chciałabym to sprawdzić!

Na koniec Ludwig podaje na tacy całe mnóstwo przepisów na potrawy, które odpowiadają zasadom zawartym w programie.

Muszę przyznać, że jest to książka dosyć ciekawa. Z jednej strony burzy koncepcję odchudzania, która towarzyszyła mi (i zapewne nie tylko mi) przez większość życia, co powoduje, że wydaje się być nierealna. Z drugiej strony jednak zawiera całe mnóstwo fragmentów historii ludzi, którzy postanowili wypróbować program i schudli, poprawiając w ten sposób nie tylko swój wygląd i zdrowie, ale także jakość życia.

Ludwig w przystępny sposób podaje całe mnóstwo naukowych faktów, dotyczących diet, odchudzania i podejścia do utraty wagi, zamieszcza wykresy i tabele, które sprawiają, że wszystko wydaje się być banalnie proste. Podaje nam na tacy całe mnóstwo narzędzi, które usprawnią naszą walkę z wagą i usystematyzują informacje, z których niekoniecznie do tej pory zdawaliśmy sobie sprawę.

Jednak tym, na co absolutnie każdy powinien zwrócić uwagę (nawet jeżeli nie planuje / nie musi się odchudzać) są przepisy kulinarne. Oprócz niebanalnych pomysłów na posiłki mamy tutaj również porady, jak ugotować kaszę, czy jak przygotować warzywa. Dla leniwych zamieszczono także tabele z indeksem glikemicznym niektórych produktów. Wszystko w jednym miejscu.

Cóż więcej mogę powiedzieć: jeżeli interesujesz się zdrowym odżywianiem, jeżeli bezskutecznie się odchudzasz albo planujesz zacząć tracić na wadze, to jest to książka zdecydowanie dla Ciebie!

Za możliwość przeczytania dziękuję:

Może cię zainteresować

Miłość, pieniądze i wielka sława. „Nie zapomnij mnie” Anna Bellon
Przeczytaj...
Harem, Klatka i osiem żon, czyli „Prywatne życie sułtanów” J. Freely’ego
Przeczytaj...
Leanne Cooper – Jedz inaczej. Dlaczego jemy to, co jemy?
Przeczytaj...
Sułtan, Czarnoksiężnik, Komornik i zaginione dziecko. Podsumowanie czerwca
Przeczytaj...
I była miłość w czasie wojny… „Czas burzy” Adriana Grzegorzewskiego
Przeczytaj...